Poniedziałkowe sesje na światowych giełdach nie miały normalnego przebiegu. Jak oszacowali eksperci, obroty wynosiły około 3/5 średniej z ostatnich sześciu miesięcy. To za sprawą obchodów Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych, które unieruchomiły nowojorskie giełdy i całą Wall Street.
Na czołowych giełdach europejskich indeksy nieznacznie zmieniły wartość. Londyński FT-SE 100 zyskał 0,45%, frankfurcki DAX wzrósł o 0,14%, a paryski CAC-40 stracił 0,12%. Branżą, która wyróżniła się in plus, były sektor naftowy. Znów bowiem mocno zdrożała ropa, a jednym z głównych powodów był informacje, że na nowojorskiej giełdzie NYMEX traderzy zawierają już kontrakty futures zakładające wzrost do końca roku ceny tego surowca aż do 80 USD za baryłkę (obecnie kosztuje niecałe 59 USD). Dlatego akcje brytyjskiego potentata naftowego BP zdrożały aż o 3,5%, brytyjsko-holenderskiego Royal Dutch/Shell o 1,8%, włoskiego Eni o 2,2%, a francuskiego Totala o 1,5%. Analitycy prześcigają się bowiem w podnoszeniu prognoz wyników tych firm w 2005 r. Z drugiej strony, perspektywa dalszego silnego wzrostu cen ropy (od początku roku zwyżkowały już o 53%) spowodowała przecenę takich spółek jak niemieckie linie lotnicze Lufthansa czy tamtejszy koncern chemiczny BASF.
Na progu nowego kwartału warto podsumować poprzedni. Jeśli chodzi o trzy najważniejsze, ponadnarodowe indeksy rynku europejskiego, odnotowały one już trzeci z rzędu wzrostowy kwartał. Szeroki indeks Stoxx 600, grupujący 600 największych firm z całego kontynentu, wzrósł w II kwartale o 5,2%. Euro Stoxx 50, do którego zalicza się 50 największych firm z krajów strefy euro zyskał 4,1%, a Stoxx 50 tworzony przez 50 największych spółek z całej UE wzrósł o 6%. Dla porównania, główne indeksy amerykańskie - Dow Jones Industrial Average, S&P 500 straciły w ciągu ostatnich trzech miesięcy odpowiednio 4,6% i 1% a technologiczny Nasdaq Composite zyskał nieznacznie, bo 0,25%. Natomiast indeks największej giełdy na Dalekim Wschodzie - tokijski Nikkei 225 - stracił 1,3%.