Akcje Instalu Lublin zaczęły mocno rosnąć w ostatniej dekadzie czerwca. Jeszcze niespełna dwa tygodnie temu kosztowały nieco ponad 1,2 zł. Wczoraj wyceniono je już o około 70% wyżej. W trakcie sesji handlowano nimi nawet po 2,18 zł. Papiery są najdroższe od listopada 2000 r. Na wtorkowej sesji mocnym zwyżkom towarzyszyły wzmożone obroty. Wyniosły 1,9 mln zł, a właściciela zmieniło 471,6 tys. papierów. Średni wolumen na ostatnich 30 sesjach to 88,2 tys. akcji.
Autorami zwyżek byli inwestorzy indywidualni, o czym świadczy liczba transakcji (500). W pojedynczych transakcjach właściciela zmieniło nie więcej niż kilka tysięcy walorów.
Gra pod układ
Jak twierdzi Tomasz Flis, wiceprezes Instalu, wzrost na giełdzie to m.in. gra inwestorów pod zgromadzenie wierzycieli, które odbędzie się 9 sierpnia. Będą głosować nad zatwierdzeniem zaproponowanego przez Mostostal Export (ma 72% akcji Instalu) układu. Zarząd lubelskiego przedsiębiorstwa liczy, że jego propozycje zostaną zaakceptowane. Jak twierdzi, opinia biegłego sądowego dowodzi, że w przypadku układu wierzyciele zostaną zaspokojeni w znacznie wyższym stopniu niż wtedy, gdyby doszło do likwidacji spółki, a także szybciej dostaną swoje pieniądze.
Układ dotyczy 11 mln zł. Zarząd proponuje spłatę w całości długów nie przekraczających 6 tys. zł (te zobowiązania opiewają łącznie na około 700 tys. zł). Większe długi miałyby być natomiast zredukowane o 40%. Pozostałą kwotę Instal zamierza spłacić w sześciu półrocznych ratach. Pieniądze na realizację układu chce pozyskać ze sprzedaży zbędnego majątku. W sumie o przyszłości spółki zdecyduje 290 wierzycieli, którzy zgłosili się do układu. To jednak nie jedyna informacja, która pozytywnie wpłynęła na wycenę spółki.