Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji, Stanów Zjednoczonych, Japonii, Niemiec, Włoch, Kanady oraz Rosji omówią m.in. problemy Bliskiego Wschodu, walki z terroryzmem i rozprzestrzeniania broni nuklearnej. Nie można wykluczyć, że poruszą również kwestię cen paliw.

Gospodarz szczytu Tony Blair przyznaje, że osiągnięcie porozumienia w sprawie walki z ociepleniem klimatu będzie "bardzo trudne". Z wypowiedzi prezydenta Busha wynika, że będzie to niemożliwe. W wywiadzie dla brytyjskiej telewizji ITV1 Bush powiedział, że na szczycie G-8 będzie stawiał na pierwszym miejscu interesy własnego kraju. Zgodził się z opinią, że ocieplenie klimatu jest poważną sprawą, którą trzeba się zająć. Jeśli jednak miałoby to wyglądać, jak protokół z Kioto, to USA nie zobowiążą się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. - Zniszczyłoby to naszą gospodarkę - powiedział Bush. USA nie ratyfikowały protokołu z Kioto, którego celem jest zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. USA są największym na świecie emitentem gazów cieplarnianych. Zdaniem amerykańskiego prezydenta, w walce z tym zagrożeniem należy skupić się raczej na poszukiwaniach nowych technologii bezpiecznych dla środowiska.

W kwestii pomocy dla Afryki G-8 może się już pochwalić porozumieniem zawartym w czerwcu w sprawie anulowania 40 mld USD zadłużenia dla 18 biednych krajów. Wielka Brytania chce doprowadzić do przekazania pomocy w wysokości 50-100 mld USD rocznie przez najbliższe 10 lat. W tym celu Unia Europejska musiałaby podwoić obiecaną pomoc z 40 do 80 mld USD do 2010 r. Dodatkowe środki powinny też przeznaczyć na ten cel Stany Zjednoczone. W tej kwestii George W. Bush gotów jest pójść dalej. - Bogate kraje powinny podać sobie ręce i powiedzieć światu: nie będziemy więcej dotować naszego rolnictwa - powiedział amerykański prezydent. To wyzwanie wobec krajów Unii, by zreformowała politykę rolną, do czego wzywa też premier Blair. W Szkocji porozumienia w tej kwestii nie należy oczekiwać. Ma być przedmiotem grudniowych obrad Światowej Organizacji Handlu. Nie ulega wątpliwości, że Afryka bardziej skorzystałaby z liberalizacji handlu żywnością niż z pomocy rozwojowej.

Bloomberg