Ceny złota poszły wczoraj w górę najmocniej od trzech tygodni. Wzmożonymi zakupami szlachetnego kruszcu inwestorzy zareagowali na przedpołudniowe zamachy terrorystyczne w Londynie. Spadły kursy europejskich i amerykańskich akcji, staniał dolar, jak zwykle w takich okolicznościach szukano bezpiecznych lokat. Złoto za taką uchodzi, zgodnie ze znanym na rynku powiedzeniem, że jeśli cały świat zawali się, zawsze będzie można użyć złota jako waluty. Jego prawdziwość potwierdzają doświadczenia z czasu wojny.
Po ataku terrorystów na Amerykę z 11 września 2001 r. cena złota skoczyła o 5,3%. O 0,7% złoto zdrożało 11 marca ub.r. po wybuchach w pociągach podmiejskich w Madrycie.
Sytuacja na rynku była wczoraj bardzo nerwowa, a w takich warunkach cena złota zawsze reaguje zwyżką na wszelką niepewność. W Londynie obroty były niewielkie, bo wszyscy wpatrywali się w ekrany telewizorów. Nie można też było wykluczyć konieczności ewakuacji.
W Londynie cena kruszcu z natychmiastową dostawą wzrosła wczoraj o 1,2% i po południu płacono tam po 428,9 USD za uncję. Była to największa dzienna zwyżka od 16 czerwca. Na nowojorskim rynku Comex zaraz po otwarciu notowań kontrakty terminowe na sierpień zdrożały aż o 1,3%, później skala wzrostu obniżyła się do 0,4%. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 437,3 USD, a w Nowym Jorku 438,7 USD.