Departament Pracy poinformował, że w czerwcu w USA przybyło 146 tys. miejsc pracy w porównaniu ze 104 tys. w maju. Wcześniej podany majowy wynik wynosił 78 tys. W całym II kw. zatrudnienie wzrosło o 542 tys., w porównaniu z 546 tys. w I kw. i 569 tys. w ostatnich trzech miesiącach ub.r. Pomijając zatem miesięczne wahania, przyrost miejsc pracy w USA ma charakter stały. Stopa bezrobocia z 5,1% spadła w czerwcu do 5%, co jest najniższym poziomem tego wskaźnika od września 2001 r.
Fed uzasadniając w minionym tygodniu kolejną podwyżkę stóp procentowych w USA, powoływał się m.in. na "stopniową" poprawę warunków na rynku pracy. Średnie godzinowe wynagrodzenie drugi miesiąc z rzędu wzrosło o 0,2% - wystarczająco, by umożliwić zwiększenie wydatków konsumpcyjnych, które są głównym motorem wzrostu gospodarczego w USA.
W rezultacie handel detaliczny odnotował w czerwcu największy od 13 miesięcy wzrost sprzedaży. W domach towarowych czynnych co najmniej od roku zwiększyła się ona o 5,3%. Amerykanie kupili też w czerwcu więcej samochodów, a sprzedaż General Motors skoczyła aż o 47%, gdyż koncern na wszystkich klientów rozszerzył upusty dotychczas dostępne tylko dla pracowników. Możliwość wzrostu zarobków przy coraz większym zatrudnieniu zapowiada, że Fed podtrzyma dotychczasową politykę podnoszenia stóp procentowych, by zapobiec wzrostowi inflacji.
Niektóre amerykańskie firmy nadal jednak zmniejszają zatrudnienie. Najgorzej jest w przemyśle, gdzie w czerwcu zlikwidowano kolejnych 24 tys. miejsc pracy. Od początku br. z amerykańskich fabryk zwolniono już ponad 50 tys. osób. Dla wszystkich branż średni miesięczny przyrost miejsc pracy od listopada 2001 r. wynosi 50 tys. w porównaniu z ok. 198 tys. w czasie 10-letniej ekspansji tamtejszej gospodarki zakończonej w marcu 2001 r.