Magyar Telecom (dawny Matav) w ciągu ostatnich pięciu lat wydał już 790 mln euro na ekspansję na Bałkanach. Kupił większościowe udziały w dwóch koncernach telekomunikacyjnych w Macedonii i Czarnogórze. Teraz na celowniku węgierskiej spółki są firmy z Serbii i Bułgarii oraz z Rumunii.
- Rozwój poprzez przejęcia za granicą to dla nas sprawa priorytetowa. Na Węgrzech popyt na nasze usługi praktycznie już nie rośnie - powiedział prezes Magyar Telecom Elek Straub. Tym bardziej że na ekspansję węgierskiej spółki naciska właściciel, czyli Deutsche Telekom, dla którego to dobry sposób podboju ryzykownych, ale szybko rozwijających się nowych rynków telekomunikacyjnych w Europie.
Elek Straub ma nadzieję, że dzięki nowym zakupom znacznie poprawią się wyniki spółki. A z tymi ostatnio jest coraz gorszej. Wystarczy zauważyć, że w ub.r. zysk netto Magyar Telecom wyniósł 34,6 mld forintów (167 mln USD), podczas gdy trzy lata wcześniej, w rekordowym 2001 r., sięgał aż 82,6 mld forintów.
Deutsche Telekom, który jest też m.in. udziałowcem Polskiej Telefonii Cyfrowej, po raz pierwszy zaangażował się kapitałowo w Matav w 1993 r., kupując akcje ówczesnego Matavu wspólnie z amerykańską spółką Ameritech. Obie instytucje w 1995 r. zwiększyły udział do 67%. W 2000 r. Niemcy wykupili papiery od Amerykanów w 2000 r. Teraz mają 59% walorów Magyar Telecom.
- Ekspansja w innych krajach Europy Środkowowschodniej i Południowej to dobre posunięcie. Niektóre rynki mają duży potencjał wzrostowy, a tamtejsze firmy łatwo restrukturyzować - podkreślił, cytowany przez Bloomberga, Jindrich Svatek, analityk środkowoeuropejskiego rynku telekomunikacyjnego w Raiffeisen Zentralbanku.