Mimo że cena podana przez "Wiedomosti" byłaby niższa od bieżących notowań Sibnieftu, akcje naftowej spółki zwyżkowały wczoraj na moskiewskiej giełdzie po raz pierwszy od trzech sesji. Inwestorzy zareagowali w ten sposób na doniesienia z Gleneagles w Szkocji, gdzie w piątek po zakończeniu szczytu G-8 (gdy giełda w Moskwie już nie pracowała) rosyjski prezydent Władimir Putin powiedział dziennikarzom, że wie, iż są prowadzone rozmowy w sprawie przejęcia między Gazpromem a właścicielami Sibnieftu. Dotąd na ten temat mówiło się tylko nieoficjalnie.
Wczoraj koło południa kurs Sibnieftu wzrósł o 1,1%, do 101,4 rubli. Oferta 3 USD za akcję proponowana przez Gazprom odpowiadałaby mniej więcej cenie 80 rubli, czyli o około jedną piątą niższej od bieżącej. Ogółem Sibnieft jest wart teraz ok. 16,7 mld USD, podczas gdy oferta Gazpromu dałaby wycenę na poziomie 10,2 mld USD.
Według "Wiedomosti", Gazprom ma chrapkę na 72% akcji Sibnieftu. Składać się ma na to 57,5% udziałów, będących obecnie w rękach holdingu Millhouse Capital (należy do miliardera Romana Abramowicza) oraz pakiet 14,5% akcji przekazanych do koncernu Jukos, zanim obie firmy podjęły przymiarki do fuzji. Ponieważ połączenie ostatecznie nie wypaliło, Millhouse Capital próbuje odzyskać te papiery. Niedawno uzyskał korzystne dla siebie orzeczenie sądu w tej sprawie.
Rosyjska gazeta podała też, powołując się na anonimowych przedstawicieli Gazpromu, że w przypadku powodzenia całej operacji gazowy gigant chciałby zwiększyć posiadanie w Sibniefcie do 75% udziałów, skupując brakujące 3% z giełdy. W ten sposób osiągnąłby tzw. większość kwalifikowaną, mogącą dać zaczątek do połączenia obu firm.
Zdaniem rosyjskiej prasy, przejęcie Sibnieftu przez Gazprom miałoby stanowić "zamiennik" wobec wcześniejszych planów Kremla, dotyczących połączenia gazowej spółki z państwowym koncernem naftowym Rosnieft, które - choć już uzgodnione - dotąd nie doszło do skutku. Jednak nie wiadomo, czy znów nie skończy się jedynie na zamiarach. Według rzecznika Sibnieftu Johna Manna, właściciele firmy wcale nie chcą jej sprzedawać. - Zawsze prowadzimy rozmowy z partnerami z branży. Ale to nie zmienia faktu, że obecnie celem Sibnieftu jest rozwój w sektorze ropy naftowej na własną rękę - powiedział wczoraj Mann agencji Bloomberga.