Firmy, które trafią w ręce inwestorów prywatnych, to Zakłady Azotowe Kędzierzyn i Tarnów--Mościce, Zakłady Chemiczne Organika-Sarzyna oraz Zachem. - Potencjalni inwestorzy to mniej więcej po połowie podmioty zagraniczne i krajowe - powiedział Cezary Nowosad, członek zarządu Nafty. - Do 9 sierpnia inwestorzy przedstwią plany inwestycyjne. Pod koniec sierpnia nastąpi ich ocena i zostanie ogłoszona krótka lista inwestorów. We wrześniu powinny się odbyć due diligence, a złożenie ofert ostatecznych przez inwestorów ma się odbyć miesiąc później. Pod koniec roku Nafta będzie chciała uzyskać akceptację rządu dla zbycia spółek - dodał.
W razie niepowodzenia sprzedaży spółek inwestorom finansowym i branżowym, możliwa jest zmiana strategii i prywatyzacja poprzez giełdę.
W ramach procesu sprzedaży spółek WSCh, Nafta Polska sprzeda po 80% akcji każdej z nich, 5% pozostanie w rękach Skarbu Państwa, a 15% ma trafić do pracowników. - Nie wykluczam jednak, że inwestorom będziemy chcieli zaoferować również akcje znajdujące się obecnie w rękach Skarbu Państwa - powiedział Adam Sęk, prezes NP.
Jeden inwestor będzie mógł kupić więcej niż jedną spółkę chemiczną. Wyjątek, zgodnie z decyzją UOKiK, stanowią Zachem i Tarnów, których zakres działalności jest podobny. Oferty kupujących będą oceniane na podstawie kryterium najwyższej zaproponowanej ceny nabycia akcji z uwzględnieniem oceny wiarygodności źródeł jej finansowania. Na pytanie o kwotę, jaką NP spodziewa się otrzymać, prezes Sęk uchylił się od odpowiedzi, jednak od C. Nowosada udało nam się uzyskać informację, że chodzi o kilkaset milionów złotych.
Ubiegłoroczne przychody czterech prywatyzowanych spółek wyniosły ok. 3,7 mld zł, a zysk netto wyniósł 141 mln zł. Najbardziej rentowną firmą okazały się ZA Kędzierzyn z 1,3 mld zł przychodów i zyskiem netto na poziomie 70 mln zł.