Sejm uchwalił ustawę w ubiegłym tygodniu. Trzeba przyznać, że od początku posłowie pracowali nad nią w ekspresowym tempie. Projekt rządowy trafił do Sejmu 2 czerwca, trzy tygodnie później był po I czytaniu. Minęły kolejne dwa i projekt ustawy został zaakceptowany przez Senat. Wkrótce przyjmie go ostatecznie Sejm i przepisy wejdą w życie najpóźniej od września (w 30 dni od daty ogłoszenia).
(Zbyt) szybkie decyzje
Przypomnijmy, że rząd chce, aby system dopłat do polis docelowo zastąpił kosztowne subwencje i kredyty klęskowe. Proponuje ubezpieczycielom, że zrefunduje im do 40% składki w ubezpieczeniu upraw, a w przypadku zwierząt do 50%. Stawia jednak warunki. Oferowane przez towarzystwa stawki nie mogą przekroczyć odpowiednio 3,5% i 0,5% sumy ubezpieczenia. Ochrona finansowa nie może być niższa niż 80% sumy ubezpieczenia. Firmy, które otrzymają dopłaty, mają być wyłonione w przetargu, w którym będą analizowane warunki oferowanych produktów, cena, wysokość sum ubezpieczenia.
Tak szybkie tempo prac nad ustawą najwyraźniej zaskoczyło ubezpieczycieli, którzy już po przyjęciu projektu przez rząd zgłosili wiele fundamentalnych uwag (wcześniej z nimi tego nie konsultowano). Ostatecznie okazało się jednak, że praktycznie żadnych nie uwzględniono w trakcie sejmowej obróbki. Dlatego, jak wynika z naszych informacji, w wielu towarzystwach trwa gorączkowa analiza opłacalności sprzedaży ubezpieczeń rolnych na warunkach proponowanych przez rząd.
Bojkot przetargu?