Inwestorzy na rynku terminowym pozostali dość sceptyczni w ocenie sytuacji. Gdy WIG20 zdecydowanie pokonał tegoroczny szczyt, to w przypadku kontraktów analogiczne osiągnięcie wygląda niezbyt imponująco. Lutowe maksimum (2104 pkt) na wykresie kontynuacyjnym zostało pokonane "symbolicznie" - ledwie o 2 pkt. Na zamknięciu utrzymała się znaczna ujemna baza (-21 pkt). Akurat ten fakt nie przemawia jednak za zakończeniem zwyżki. Niepokojąca byłaby odwrotna sytuacja - gdyby gracze na rynku futures byli większymi optymistami niż rynek akcji, a baza byłaby mocno dodatnia.

Pokonanie lutowego maksimum to średnioterminowy sygnał kupna. Fakt ten oznacza, że kontrakty zdołały się wyrwać z szerokiej konsolidacji w przedziale 1816 pkt (majowy dołek) a 2104 pkt. Gdyby tylko na podstawie tej szerokości (288 pkt) prognozować dalszą zwyżkę futures, to należałoby określić jej docelowy poziom aż na 2392 pkt. Do takiego scenariusza lepiej podchodzić jednak z rezerwą. Choć nie jest on wykluczony w perspektywie kilku miesięcy, to wcześniej może dojść do silnych wahań. Zmienność mierzona wskaźnikiem ATR rośnie równie szybko jak sam kurs i jest już na poziomie najwyższym od końca lutego, czyli momentu załamania poprzedniego trendu wzrostowego kontraktów.

W praktyce rozsądniejszym rozwiązaniem niż prognozowanie jest ustawienie na odpowiednim poziomie ruchomych zleceń stop. Można to zrobić w oparciu o dotychczasową zmienność. W czasie najsilniejszej korekty spadkowej od połowy maja kurs futures obsunął się przejściowo o 3,1% (biorąc pod uwagę kursy zamknięcia). Ta wartość może być pomocna w określeniu skali przeceny, w przypadku której rozsądnym rozwiązaniem będzie pozbycie się długiej pozycji w kontraktach.