Reklama

Ostrożnie z CO2

Komisja Europejska zaproponowała niedawno, aby podatek od rejestracji osobowych aut uzależnić w całej Unii od wielkości emisji dwutlenku węgla. Choć od idei do realizacji jeszcze daleko, to już teraz wiadomo, że pomysł dotknąć może głównie właścicieli dużych pojazdów.

Publikacja: 14.07.2005 08:50

Pomysł jest prosty: chodzi o to, aby wysokość taksy rejestracyjnej (jednorazowej lub rocznej) zależała od ilości dwutlenku węgla emitowanego przez pojazd. W ten sposób Komisja chce ujednolicić stawki tego podatku w UE. Jak bardzo systemy fiskalne różnią się od siebie w tym zakresie, widać chociażby na przykładzie Polski. Bruksela oskarża nas o dyskryminacyjne hamowanie napływu aut z zagranicy (mamy wysokie stawki akcyzy dla tych pojazdów, a także zróżnicowane opłaty za wydanie książki pojazdu). Ogólnie, kraje Unii Europejskiej stosują różne stawki daniny, uzależniając jej wysokość a to od wielkości silnika, a to od normy emisji spalin, wreszcie od wartości samochodu. Co więcej, niektóre naliczają taksę tylko raz przy zakupie, inne rozkładają ją na każdy rok użytkowania, jeszcze inne pobierają podatek każdorazowo przy okazji obowiązkowych badań technicznych. W rezultacie rzeczywiste ceny tych samych pojazdów w różnych państwach różnią się od siebie.

Ograniczyć emisję

Innym celem reformy sugerowanej przez KE jest redukcja zanieczyszczeń. W dokumentach unijnych mowa o planie ograniczenia średniej emisji dwutlenku węgla przez jeden samochód do 120 g/km (jeszcze w 2000 r. średnia ta wynosiła 179 g/km). - Jest znaczne poparcie dla instrumentów podatkowych, które zachęcą konsumentów do wyboru pojazdów bardziej przyjaznych środowisku - tłumaczy László Kovács, komisarz ds. podatków.

Przedstawiona w ubiegłym tygodniu propozycja Brukseli mówi o tym, że do końca 2008 r. emisja CO2 powinna mieć co najmniej 25-proc. wagę w algorytmie służącym obliczeniu całej kwocie podatku. Dwa lata później już 50-proc. - To odległe terminy. Przypatrywaliśmy się pracom Komisji, teraz dopiero będziemy dyskutować nad przedstawionym projektem. Sądzę, że ostateczny podatek może mieć inny kształt - uspokaja Jakub Faryś, dyrektor Związku Motoryzacyjnego SOIS.

Co zrobią koncerny

Reklama
Reklama

Mimo to producenci samochodów już teraz bacznie przyglądają się planom reformy. Chcą bowiem zdążyć z przygotowaniem silników o niższych parametrach wydalania CO2. - Ograniczanie emisji jest możliwe, ale kosztowne - przyznaje J. Faryś. Przedstawiciele branży motoryzacyjnej wskazują na Niemcy, gdzie auta napędzane silnikiem Diesla wyposaża się od niedawna w obowiązkowe filtry cząstek stałych. Co prawda, rząd niemiecki zaoferował dla nabywcy takiego pojazdu z filtrem ulgę podatkową rzędu 350-400 euro, ale tylko w części pokrywa ona koszt urządzenia (ok. 1 tys. euro).

Prognozy opracowane na zlecenie Komisji Europejskiej w 2002 r. wskazywały, że do 2008 r. producenci zdołają obniżyć emisję CO2 o około 15%. Prawdopodobnie możliwa jest nawet większa obniżka, ale wszystko zależy od rachunku korzyści i kosztów płynących z takiej innowacji. - Producenci uważają, że koszt rozwiązań technicznych powodujących redukcję emisji CO2 jest wysoki, co zwiększa cenę samochodu. Należy więc sprawę rozpatrywać w kategorii świadomości ekologicznej, stąd dobrowolne zobowiązanie producentów do obniżania emisji CO2. Ale mały popyt na modele hybrydowe pokazuje, że klienci niechętnie płacą o kilkadziesiąt procent więcej za proekologiczne technologie - uważa J. Faryś.

Sceptyków jest wielu

Jak dotąd, jedno jest pewne: im większy silnik, tym większa emisja spalin, w tym i CO2. Dlatego też do pomysłu opodatkowania na bazie emisji tego gazu trudno będzie przekonać koncerny wytwarzające duże, luksusowe pojazdy. Większość producentów spytać może także, po co inwestowało w silniki spełniające wiele wymogów związanych z normami euro, skoro teraz przy naliczaniu podatku liczyć ma się tylko sam dwutlenek węgla.Na razie ani polski rząd, ani nasi politycy nie przyjrzeli się jeszcze dokładnie najnowszym unijnym propozycjom. Na razie jesteśmy na etapie analiz co zrobić z patologiami przy obecnym systemie poboru akcyzy po tym, jak Sejm odrzucił rządowy projekt podatku ekologicznego. Obecne partie opozycyjne, prawdopodobni przyszli rządzący, dopiero rozpoczęli rozmowy z branżą, jak wybrnąć z akcyzowego impasu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama