Dzięki wpłacie z zysku NBP czerwiec miał być miesiącem z nadwyżką budżetową. Wpłata z NBP wynosiła prawie 4,2 mld zł, tymczasem średnie deficyty miesięczne to ok. 2-3 mld zł. W rezultacie i resort finansów, i analitycy spodziewali się, że uda się wygospodarować nadwyżkę. Elżbieta Suchocka-Rogulska, wiceminister finansów odpowiedzialna za budżet, zapowiadała, że po czerwcu deficyt wyniesie ok. 50,5% planu. Oznaczałoby to nadwyżkę w wysokości ok. 800 mln zł.

Jednak okazało się, że zamiast nadwyżki mieliśmy w czerwcu deficyt na poziomie nieco ponad 200 mln zł. Deficyt wyniósł więc ostatecznie 18,5 mld zł, czyli 52,9% planu. Na pocieszenie jednak można dodać, że według harmonogramu realizacji budżetu, po czerwcu miał sięgnąć blisko 63% planu.

Co jest powodem deficytu? Być może znaczenie miał tu fakt, że wpłata z zysku NBP była niższa od zaplanowanej o 400 mln zł. Poza tym - w czerwcu dość mocno przyspieszyły wydatki. Na przykład budżet wydał kolejne 2 mld zł na obsługę długu krajowego (to ponad 13% planu na cały rok). W czerwcu państwo wypłaciło także po 10% kwot dotacji dla KRUS i FUS. Zwłaszcza ten ostatni wynik niepokoi - po 6 miesiącach FUS dostał już ponad 67% dotacji zaplanowanej na cały rok.

Tak dużego wzrostu resort finansów nie zanotował w dochodach. W czerwcu wpływy z VAT i akcyzy wyglądały całkiem nieźle (ponad 9 mld zł), ale łączna realizacja nadal nie przekracza 50% planu. Spowolniły także przychody z podatku od firm - budżet z tego źródła dostał ok. 500 mln zł. Ale jest to podatek, którego realizacja przekracza 50% planu (budżet dostał już 7,46 mld zł, gdy w całym roku ma otrzymać blisko 14,7 mld zł).

Generalnie dochody po 6 miesiącach wyniosły 86,4 mld zł (49,5% planu), a wydatki sięgnęły 104,9 mld zł (50%) planu.