Reklama

Emerytury nieobowiązkowe

Czy nadal ktoś będzie mnie okradał z moich pieniędzy?

Publikacja: 16.07.2005 08:55

Ludzie bardzo często przyzwyczajają się do pewnych rzeczy. A gdy się już przyzwyczają, okazuje się, że traktują je jako niezmienne. Nie potrafią sobie bez nich wyobrazić świata. Tak jest na przykład z ubezpieczeniami emerytalnymi i zdrowotnymi. Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie świat bez ZUS i NFZ?

Okazuje się, że są tacy ludzie. Jednym z nich jest Donald Tusk, który zaproponował w trakcie debaty z innymi kandydatami na prezydenta likwidację obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych i zdrowotnych.

Ciekawe było zachowanie jego rywali. Zbigniew Religa uznał, że brak ubezpieczeń zdrowotnych spowoduje, że padnie służba zdrowia. Jak wiadomo wszem i wobec, służba zdrowia powstała z chwilą wprowadzenia obowiązkowej składki na leczenie. Wcześniej nie było ani lekarzy, ani szpitali, ani pielęgniarek.

Swoją drogą, to ciekawe, że pan Religa, było nie było lekarz, nie pamięta, że mamy w kraju szpitale, gdzie się leczy bez pieniędzy z NFZ. Że spora część Polaków nie chodzi do przychodni opłacanych z NFZ, bo nie ma czasu na stanie w kolejkach. Generalnie - służba zdrowia nieopłacana przez NFZ istnieje i radzi sobie całkiem dobrze. Lepiej niż ta, której Fundusz płaci. Te szpitale padają i konieczne są zmiany w ustawach, aby komornicy nie zajmowali pensji personelu.

Z kolei Lech Kaczyński uznał, że likwidacja składek emerytalnych to droga do liberalnej utopii. To bardzo zabawne słowa w ustach polityka, który do jakiegoś tam konserwatyzmu się przyznaje. Były bowiem czasy, gdy nie było obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych. I ludzie jakoś sobie radzili. Mało tego - obowiązkowy system okazał się ciężarem dla wielu gospodarek. Jednym z powodów, dla którego nasz kraj obciążony jest ogromnym długiem, jest fakt, że nie domykał się system emerytalny. I nie domyka się nadal, bo posłowie przed wyborami robią dobrze, a to górnikom, a to hutnikom, a to innym grupom, zwiększając im emerytury kosztem obecnie pracujących.

Reklama
Reklama

W rezultacie koszty pracy mamy strasznie wyśrubowane. Młodzi ludzie nie mogą znaleźć pracy, a jak już znajdą, dostają mało, bo państwo zabiera im część pieniędzy na obecne emerytury. Często są to za małe pieniądze, aby uzyskać odpowiednią zdolność kredytową, więc trzeba pomocy rodziców, często emerytów. Wtedy jest szansa na wzięcie kredytu, który jest dość drogi, bo państwo zabiera część pieniędzy z banków na dofinansowanie FUS-u.

Rozumiem, że dla pana Kaczyńskiego obecna sytuacja jest bardziej odpowiednia. Ale ja osobiście wolałbym sam decydować, ile pieniędzy odkładam i jak je inwestuję. A przynajmniej chciałbym decydować, czy zaoszczędzone na starość pieniądze wypłacę jednorazowo, czy też wykupię za nie świadczenie w jakiejś firmie ubezpieczeniowej. Będzie to mnie kosztowało taniej i zostanie może także coś dla dzieci, jeśli uda mi się żyć z odsetek. Między innymi po to, aby nie musiały zaciągać kredytu na zakup nieruchomości. Ale - jak znam życie - politycy już się postarają, aby ta utopia w życie nie weszła i nadal ktoś, dzięki ustawom, będzie mnie okradał z moich emerytalnych pieniędzy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama