Reklama

Pora na prywatyzację

Szanse na to, by obecny rząd podjął decyzje w sprawie prywatyzacji warszawskiej giełdy, są nikłe. Co i kiedy zrobi następny gabinet, nie jest jasne. Tymczasem opóźnienia w prywatyzacji GPW mogą drogo kosztować.

Publikacja: 19.07.2005 08:42

Od początku istnienia warszawskiej giełdy mówi się o potrzebie jej prywatyzacji. Nigdy wcześniej projekt nie wyszedł poza ramy planowania. Teraz za przełomowe można uznać wyłonienie doradcy prywatyzacyjnego, który powinien w lipcu zaprezentować proponowaną koncepcję przekształceń własnościowych. Raport doradcy trafił już do MSP. Co się w nim znajduje? Na razie nie wiadomo.

Będzie kontynuacja?

Ważniejsze jest jednak inne pytanie: czy właściciel giełdy nie zatrzyma się wpół drogi? Powody do obaw są. Otóż obecny rząd - jak się wydaje najbardziej ze wszystkich dotychczasowych zdeterminowany, by GPW sprywatyzować - wkrótce ustąpi w związku z wyborami parlamentarnymi. To oznacza, że decyzje dotyczące prywatyzacji GPW podejmie już nowy gabinet. PO i PiS, partie, które według sondaży mają największe szanse na jego powołanie, nie są przeciwne zmianom w akcjonariacie GPW. Ale też nie prezentują wspólnej i spójnej koncepcji prywatyzacji giełdy, czy szerzej - rozwoju rynku kapitałowego. Jej wypracowanie zajmie im trochę czasu. Pół biedy, jeśli zechcą skorzystać z dorobku poprzedników, w tym wziąć pod uwagę zalecenia doradcy prywatyzacyjnego i sporządzone przez niego analizy. Gorzej, jeśli zdecydują się rozpocząć proces od nowa. A tak przecież zwykle z projektami prywatyzacyjnymi bywa w przypadku zmiany rządu. To będzie oznaczało kilku - kilkunastomiesięczne opóźnienie w prywatyzacji giełdy. I to pod warunkiem, że projekt nie zniknie pod stertą innych - traktowanych przez nowego ministra skarbu jako bardziej pilne z przyczyn budżetowych czy społecznych.

W najlepszym więc razie decyzji co do terminu i sposobu prywatyzacji GPW możemy oczekiwać pod koniec tego lub w pierwszych miesiącach następnego roku. W najgorszym razie - sprawa zostanie odłożona ad calendas Graecas.

Presja czasu

Reklama
Reklama

Tymczasem kwestia czasu ma ogromne znaczenie. GPW rozwija się w szybkim tempie, przyciąga nowe spółki, ma dobre regulacje i cieszy się zaufaniem inwestorów. Te atuty mogą się jednak okazać niewystarczające, jeśli pozostanie z boku procesów konsolidacyjnych, jakie przebiegają na rynkach europejskich. Wciąż otwarte pozostaje też pytanie, który z rynków środkowoeuropejskich wyrośnie na regionalnego lidera. Wiadomo za to, kto ma takie ambicje. Na czoło listy wysuwają się giełda wiedeńska, jeśli brać pod uwagę Europę Środkowowschodnią i OMX, jeśli uwzględniać kraje nadbałtyckie. Pierwsza razem z austriackimi instytucjami finansowymi przejęła kontrolę nad parkietem budapeszteńskim. Nie ukrywa, że chciałaby skonsolidować inne rynki z naszego regionu. I że z tego powodu chętnie wzięłaby udział w prywatyzacji GPW. Jej propozycje przewidują nie tylko "prosty" zakup akcji warszawskiej giełdy, ale i inne, bardziej wyrafinowane formy współpracy (np. wymiana akcji). Ostatnio przedstawiciele tego rynku mówili o możliwości zbudowania struktury holdingowej z udziałem giełd środkowej i wschodniej Europy. Poza Wiedniem i Budapesztem widzieliby w tej strukturze Pragę, Bratysławę, Bukareszt, Sofię, Zagrzeb, Lublanę i oczywiście Warszawę.

OMX zdobył sobie silną pozycję w krajach nadbałtyckich. Kontynuuje ekspansję w Skandynawii. Jego przedstawiciele otwarcie deklarują chęć udziału w przekształceniach własnościowych GPW, aby "domknąć" region nadbałtycki.

Próba aktywnego włączenia się Warszawy w te procesy, poprzez złożenie oferty na zakup akcji giełdy wileńskiej, spaliła na panewce, m.in. ze względu na głównie państwowy akcjonariat GPW.

Koniunktura sprzyja

Czas na prywatyzację warszawskiej giełdy jest też dobry dlatego, że trwają procesy konsolidacyjne na rozwiniętych rynkach, które szukają okazji do wzmocnienia pozycji. W tym kontekście można przypomnieć nie tylko ekspansję OMX, ale i zabiegi Deutsche Boerse oraz Euronextu dotyczące przejęcia London Stock Exchange, czy starania frankfurckiej giełdy o zakup Swiss Exchange. Prywatyzacja GPW może się wpisać w scenariusz tworzenia paneuropejskich sojuszy. Opóźnienia w prywatyzacji mogą sprawić, że GPW pozostanie na uboczu tych procesów. W niedalekiej przyszłości mogą nastąpić ruchy, które zdefiniują kształt europejskiego rynku giełdowego. Warszawska giełda musi wykorzystać odpowiedni moment i nie stracić dobrej sytuacji negocjacyjnej, jaką daje jej obecna pozycja w Europie Środkowej.

Dla silnych, okrzepłych paneuropejskich graczy GPW, znajdująca się w regionie, w którym karty będą już właściwie rozdane, stanie się mniej ciekawym kąskiem.

Reklama
Reklama

Presja czasu wiąże się także z postępującą liberalizacją rynku finansowego w Europie i tworzeniem wspólnych regulacji. W takich warunkach nasila się konkurencja. Domy maklerskie, a także spółki poszukujące kapitału na danym rynku, nie muszą już przechodzić skomplikowanych, odmiennych w każdym kraju procedur. Przepisy, które weszły w życie w UE 1 lipca, a które w Polsce są dopiero "przyswajane" przez parlament, tworzą zbiór wspólnych dla całego unijnego rynku reguł w zakresie oferowania papierów wartościowych, nadzorowania emitentów i firm prowadzących działalność maklerską. Coraz łatwiejsze staje się też handlowanie papierami wartościowymi notowanymi za granicą. Bariery, które wciąż istnieją, np. dotyczące rozliczeń transakcji, są sukcesywnie przezwyciężane. Możliwe staje się także handlowanie papierami wartościowymi przez inne podmioty niż giełdy. Słowem: proces budowy jednolitego i konkurencyjnego rynku postępuje, a giełdy tracą swoją monopolistyczną pozycję na rynkach krajowych. Silniejsi gracze będą mieli na nim więcej do powiedzenia. Rola prowincjonalnej giełdy nie jest ani na miarę ambicji i możliwości GPW, ani na miarę ambicji i potrzeb naszej gospodarki.

Już na tej podstawie widać, że najbliższe lata będą dla warszawskiej giełdy okresem dokonywania strategicznych wyborów dotyczących jej przyszłości. Czy Skarb Państwa będzie skłonny podejmować odważne decyzje?

GPW na pewno ma dobrą pozycję przetargową przed przekształceniami własnościowymi. Sprzyjają jej duże prywatyzacje (z biegiem czasu potencjał prywatyzacyjny jednak się wyczerpuje), ożywienie na rynku pierwotnym, dobre wyniki finansowe i niezła koniunktura na parkiecie. Ale to oznacza tylko tyle, że decyzje powinny być podjęte, zanim koniunktura na rynku się zmieni.

Kompromis w zasięgu ręki

Z różnych przyczyn myśl o sprzedaży giełdy i wycofaniu się z niej Skarbu Państwa nie podoba się wielu politykom. Zachowanie znaczącego udziału w GPW przez Skarb Państwa, który w różnej formie odpowiada za regulacje na rynku kapitałowym i nadzór nad nim, jest także postulatem środowiska domów maklerskich (patrz uchwała Izby Domów Maklerskich przywołana w poprzednim dodatku "Z PARKIETEM na parkiet"). Wydaje się zatem, że rozmaite koncepcje, postulaty i oczekiwania godzi taki wariant prywatyzacji giełdy, w którym przekształcenia następowałyby etapami. Przy czym zarysowuje się wyraźnie konsensus, jeśli chodzi o opinie samej GPW i uczestników rynku. W scenariuszu, który - jak się wydaje - mógłby być najłatwiej zaakceptowany zarówno przez polityków (a co za tym idzie Skarb Państwa), jak i podmioty działające na rynku kapitałowym, część akcji mogłyby kupić domy maklerskie, banki i inni uczestnicy obrotu, w tym także inwestorzy indywidualni. GPW powinna trafić na parkiet, wzorem innych europejskich giełd. W tym przypadku inwestorzy i uczestnicy rynku mogliby kupować papiery w ramach oferty publicznej. Część udziałów zostałaby w rękach Skarbu Państwa, który stopniowo zmniejszałby swój udział na rzecz inwestora strategicznego lub np. holdingu regionalnego. W opisanym scenariuszu, choć procesy prywatyzacyjne zostałyby rozpoczęte, struktura akcjonariatu nie zostałaby przesądzona w jednym ruchu. To pozwalałoby na weryfikację i - w razie potrzeby - modyfikację wdrażanych koncepcji prywatyzacyjnych.

RK

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama