- Są przesłanki zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego ustawy wprowadzającej limit wielkości oprocentowania lub jej niektórych przepisów - stwierdził Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich. Według niego, ustawę może skierować do TK prezydent, który najpóźniej na początku sierpnia powinien zdecydować, czy ją podpisze, czy też zawetuje. Druga możliwość to zaskarżenie ustawy przez podmioty, których ona dotyczy.

Takiej możliwości nie ma sam ZBP, natomiast mogą się na to zdecydować banki albo firmy pożyczkowe. Według ZBP, może to zrobić praktycznie każdy, bo nowe przepisy wprowadzają górny pułap oprocentowania w całym obrocie gospodarczym, nie tylko w kredytach bankowych. Gdyby Aleksander Kwaśniewski zdecydował się na zawetowanie ustawy, Sejm może obalić jego weto większością trzech piątych głosów. Zdaniem mecenasa Bańki, do głosowania nad ewentualnym wetem prezydenta doszłoby już jednak w parlamencie nowej kadencji.

- Dopiero teraz, gdy znamy już kształt ustawy wprowadzającej urzędową cenę pieniądza, są dokonywane oceny skutków regulacji. Część osób do końca nie wierzyła, że przepisy zostaną uchwalone - powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP. Według niego, na konsekwencją wejścia w życie limitu oprocentowania byłoby zmniejszenie atrakcyjności lokat bankowych, wzrost kosztów usług pośrednictwa (np. przelewów). - W części kredytowej następowałoby sukcesywne eliminowanie klientów o wyższym ryzyku i niższej zdolności kredytowej - oni trafialiby do szarej i czarnej strefy rynku pożyczkowego - ocenił Pietraszkiewicz.

Jak na uchwalenie przepisów "antylichwiarskich" reagują inwestorzy w sektorze bankowym? Mimo prac nad ustawą francuski Societe Generale finalizuje przejęcie Euro Banku. Cyril Boucrell, nowy wiceprezes wrocławskiej instytucji, stwierdził w rozmowie z PARKIETEM, że co do zasady SG nie komentuje poczynań władz. Natomiast zanim zostaną podjęte decyzje dotyczące reakcji Euro Banku na wprowadzenie limitu oprocentowania, "czekamy na ostateczną wersję przepisów".