S&P 500 niedługo utrzymał się ponad lutowym maksimum. Poniedziałkowy spadek sprowadził wartość tego indeksu ponownie poniżej dopiero co przełamanego oporu. To zły znak, świadczący o stopniowym słabnięciu kupujących. W tej sytuacji kupowanie amerykańskich papierów po obecnych cenach jest obarczone dużym ryzykiem. Groźba odwrócenia tendencji zwyżkowej stała się bardzo realna. Obawy, że tak się stanie, dodatkowo wzmocniłoby zamknięcie wtorkowej sesji nie wyżej niż przy 1125 pkt. Wtedy wczorajszy wzrost można byłoby potraktować jako ruch powrotny po nieudanej próbie sforsowania kluczowej bariery. Wydźwięk takiej sesji byłby jednoznacznie negatywny, tym bardziej że rynek znajdował się pod wpływem pozytywnych informacji dotyczących wyników IBM.
W tym miesiącu sektor finansowy, który ma największy udział w indeksie S&P 500, rośnie w mniejszym stopniu niż cały rynek. To także niekorzystne zjawisko, ograniczające szanse na kontynuację zwyżki. Indeks branży finansowej ponownie sięgnął szczytu ustanowionego na wiosnę 2004 r. Dwie poprzednie próby jego przebicia - z końca 2004 r. i lutego tego roku - były nieudane. Kurs największej firmy z sektora - Citigroup - szybko zmierza w stronę tegorocznego dołka. Brakuje do niego około 70 centów. Od ostatniej górki notowania obniżyły się już o 3,3 USD i wynosiły wczoraj 44,7 USD. Rośnie zagrożenie atakiem na wsparcie przy 44 USD. Jego przełamanie zwiększałoby prawdopodobieństwo zakończenia dwuletniej tendencji bocznej.
Pesymistyczne zapatrywania potwierdza analiza techniczna. Na dziennym MACD widoczna jest negatywna dywergencja, która każe liczyć się z nagłym odwróceniem koniunktury. Natomiast na tygodniowym MACD została ukształtowana podwójna negatywna dywergencja, która jest silnym ostrzeżeniem i często bardzo skutecznym przed zakończeniem wzrostu w długim terminie. Mocny dolar zacznie w II połowie roku negatywnie odbijać się na zyskach amerykańskich korporacji. To grozi nie tylko spowolnieniem tempa ich wzrostu, ale wręcz wystąpieniem ujemnej rocznej dynamiki.