Nie przepadam za sytuacją, gdy wiadomości spływające na rynek w czasie sesji wpływają tak silnie na emocje inwestorów. Trudno wtedy mówić o racjonalnym zachowaniu rynku. Ale taki to już urok giełdy. Emocje tłumu są czymś normalnym, a wczoraj dotyczyło to obu stron. Najpierw informacje o chińskiej walucie dały giełdom impuls wzrostowy, a potem ponowne "poważne incydenty" w Londynie zabrały cały dorobek, mimo wspomnienia szybko odrobionych strat po analogicznych wydarzeniach dwa tygodnie temu.
Obecnie wydaje się, że do czasu poznania decyzji RPP w pełni jesteśmy uzależnieni od zachowania zagranicznych parkietów. Te już dzisiaj przestaną patrzeć na Londyn, a zaczną dokładniej analizować informacje o chińskim juanie i jego wpływ zarówno na amerykański deficyt (pozytywny), jak i wzrost gospodarczy w Chinach (negatywny). Od razu warto zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję naszej KGHM, która po zaskakująco wysokim PKB Chin w II kw. dynamicznie wybiła się w środę na nowe szczyty, ale już po wczorajszych zwiastunach "uwolnienia" (do tego jeszcze daleko) juana zapowiadających niższe ceny miedzi, kurs KGHM reagował dalszym wzrostem. Zwrócę też uwagę, że niektórzy analitycy zaczęli za to przedwcześnie obawiać się o finansowanie amerykańskiego długu, gdy Chiny przestaną kupować amerykańskie obligacje. Tyle tylko, że od dłuższego czasu ciężar finansowania amerykańskiego długu wzięły na siebie fundusze hedgingowe i akurat tutaj kwestia juana niewiele faktycznie zmienia.
Na podsumowanie sesji mogę napisać tylko tyle, że z punktu widzenia oceny siły rynku, wczorajsze zachowanie było neutralne, a zmiany na poszczególnych spółkach bardziej wynikały z emocji związanych z opisanymi wyżej tematami, niż z przemeblowaniem portfeli największych graczy.