W czwartek rynki finansowe zdominowały dwie wiadomości. Informacja o rewaluacji juana oraz o zamachach bombowych w Londynie.
Zapowiedź chińskich władz odejścia od sztywnego kursu juana i powiązania go z koszykiem walut podniosła notowania kontraktów na amerykańskie indeksy. Rynek uznał bowiem, że jest to pierwszy krok w kierunku uwolnienia juana, a tym samym realne jest zmniejszenie amerykańskiego deficytu handlowego. Jednak przyszłość wcale nie przedstawia się tak różowo i tak jednoznacznie. Jest to, po pierwsze dopiero początek dłuższego procesu. Po drugie, uwolnienie juana w sposób naturalny musi zaszkodzić Chinom. Tym samym jednym ze skutków takiego kroku może być nawet doprowadzenie do recesji na świecie, która rykoszetem musi odbić się również na amerykańskiej gospodarce.
Zamachy bombowe co prawda nie wywołały paniki, ale zdołały wystraszyć nieco byki. Pomimo że nie było ofiar, pokazały one, że terroryści są zdeterminowani. Główne amerykańskie indeksy rozpoczęły czwartek od spadków. Bykom nie pomogły ani korzystne wieści z Ebay i Qualcomm, ani dobre dane o nowych bezrobotnych w USA, ani też znacznie lepszy od prognoz, co prawda liczony nową metodą, wzrost indeksu wskaźników wyprzedzających (0,9%).
Póki co sytuacja techniczna na amerykańskich indeksach sprzyja posiadaczom akcji. Utrzymujące się średnioterminowe sygnały kupna plus duża odporność na złe wieści stanowią doskonałe paliwo dla dalszej zwyżki. W przypadku indeksu S&P500 pierwszym powodem do niepokoju będzie spadek poniżej szczytu z 17 czerwca br. (1217 pkt). Jednak dopiero zejście poniżej wsparcia na 1190,7 pkt będzie można traktować jako sygnał sprzedaży. Do tego czasu wszystkie spadki powinny być wykorzystywane do kupna akcji.
Dla indeksu Nasdaq Composite sygnałem sprzedaży będzie przełamanie poziomu 2100 pkt, gdzie wsparcie tworzy trzymiesięczna linia hossy oraz czerwcowe szczyty. Każdy ruch powyżej tego poziomu będzie tylko korektą. Czwartkowe spadki mogą być początkiem takiej korekty.