Dwa wydarzenia zdominowały wczorajsze sesje na światowych rynkach akcji. Pierwszym z nich była niespodziewana decyzja władz chińskich o zrewaluowaniu juana o 2%. Nastąpi to oficjalnie dzisiaj, a efektem będzie natychmiastowe umocnienie się tamtejszej waluty wobec dolara. Drugim nowe doniesienia o zamachach, bądź próbach zamachów, w Londynie. Jak podał przedstawiciel tamtejszej policji, doszło do czterech "incydentów" w pociągach metra i autobusie miejskim.

Sesje na giełdach amerykańskich rozpoczęły się od spadku cen akcji. Wprawdzie decyzja o nieznacznej rewaluacji juana powinna zmniejszyć deficyt handlowy USA, ale - według ekspertów - tylko w niewielkim stopniu. Tymczasem szkodzi ona też niektórym giełdowym spółkom. Chodzi tu przede wszystkim o największą światową sieć supermarketów - Wal-Mart Stores, która w ub.r. kupiła w Chinach produkty aż za 18 mld USD. Teraz będą one dla spółki droższe, co odbije się na wynikach finansowych. Dlatego akcje Wal-Marta staniały wczoraj na początku sesji o 1,6% i był to lider spadków wśród spółek wchodzących w skład indeksu średniej przemysłowej Dow Jones. Później nastroje inwestorów jeszcze pogorszyły doniesienia z Londynu i nie pomogły nawet lepsze od oczekiwanych wyniki największego światowego producenta napojów chłodzących - Coca-Coli.

W Europie również wyniki spółek znalazły się w cieniu wydarzeń w stolicy Wielkiej Brytanii. Przed dwoma tygodniami rynki szybko otrząsnęły się po pierwszych zamachach w Londynie, co może świadczyć o przyzwyczajaniu się inwestorów do takich zdarzeń. Jednak wczoraj niepokój mógł wzbudzić fakt, że atak nastąpił w tak niedalekim odstępie czasu od poprzedniego. Jeśli będą się one tak często powtarzać, wówczas na giełdach może na dłużej zagościć bessa - ostrzegają analitycy. Londyński indeks FT-SE 100, ściągnięty w dół przez linie lotnicze British Airways, zyskał wczoraj 0,12%, choć rano zyskiwał ponad 1%. Nie utrzymały również solidnych wzrostów frankfurcki DAX i paryski CAC-40, które ostatecznie zyskały odpowiednio 0,95% i 0,16%. Liderem spadków na kontynencie (-10%) była fińska Nokia, której wyniki i prognozy mocno rozczarowały.