Ubiegły tydzień na warszawskiej giełdzie nie przyniósł rozstrzygnięć co do dalszej koniunktury. Presja korekty jest na tyle silna, że przy zbliżeniu się indeksów do szczytów nastąpił atak podaży. Wydaje się, że tylko dobry ogólnoświatowy klimat inwestycyjny ratuje nasz rynek przed większą przeceną. Niedźwiedzie szukają tylko pretekstu, by zacząć mocno wyprzedawać. Kolejne próby zamachów w Londynie, czy też gorsze wyniki kwartalne większości amerykańskich przedsiębiorstw, zostały zneutralizowane dobrymi wieściami z Chin o rewaluacji juana.
Trwa ciągłe szukanie liderów wzrostu. W ubiegłym tygodniu w zasadzie KGHM samotnie "ciągnął" WIG20 do góry. Akcje banków, czy też wysoka cena PKN, na razie odstraszają inwestorów. Został jeszcze sektor IT. Wygląda na to, że amunicja bykom skończyła się i jeśli nie mają zapasowego "magazynka", to czeka nas przynajmniej chwilowy odpoczynek od hossy. Piątkowa sesja może być tego zwiastunem, choć nie oczekiwałbym wielkiej szarży niedźwiedzi. Podaży dużej wcale nie widać, a sądząc po zaangażowaniu OFE w akcje, raczej nie należy spodziewać się sprzedaży z ich strony.
Po raz kolejny okazało się, że nie jest możliwy wzrost indeksów przy liczbie otwartych pozycji na futures (powyżej 31 tysięcy). Po nieudanym trwałym przebiciu lokalnego szczytu przez WIG20, LOP zaczął się zmniejszać. Idealnym poziomem do rozpoczęcia wzrostów byłby LOP na poziomie około 26 tysięcy. Formacja podwójnego szczytu jest dla pesymistów jak woda na młyn. Przeświadczenie o końcu hossy i obniżenie rekomendacji z "przeważaj" do "tak jak rynek" przez Bear Stearns spowodowały przynajmniej chwilowe wstrzymanie się zagranicznych inwestorów z zakupami w Polsce. I właśnie brak popytu z zagranicy jest głównym powodem przeceny. Małe obroty na spadku karzą przypuszczać, że byki kontrolują sytuację, a ich riposta będzie niespodziewana.
Zwróć uwagę na:
Softbank - liczę na dobre wyniki kwartalne. Jeden z silniejszych papierów z WIG20, który na spadkowej piątkowej sesji zyskał na wartości.