W czerwcu średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw było o 4,5% wyższe niż przed rokiem. Zawdzięczamy to górnictwu. Tam przeciętna pensja podniosła się niemal o 30%. Można się domyślać, że to efekt przede wszystkim wypłaty, jaką otrzymali pracownicy KGHM: w drugiej połowie czerwca zatrudnieni w kombinacie dostali 100 mln zł z ubiegłorocznego zysku. Tymczasem fundusz płac w górnictwie był w czerwcu tego roku o 171 mln zł większy niż w analogicznym okresie ub.r. Średnia płaca w górnictwie węgla kamiennego i brunatnego wzrosła o 13,1% (premie dostali pracownicy m.in. Katowickiego Holdingu Węglowego).
Duże podwyżki, w porównaniu z czerwcem ub.r., dostali również zatrudnieni w firmach transportu wodnego (w skali całego sektora przedsiębiorstw, czyli firm zatrudniających co najmniej 50 osób, są to jednak zaledwie dwa tysiące osób). Dwucyfrowy wzrost płac w skali roku miał miejsce w przedsiębiorstwach zajmujących się "działalnością wspomagającą transport, działalnością związaną z turystyką" oraz "produkcją instrumentów medycznych, precyzyjnych i optycznych, zegarów i zegarków". W pozostałych działach roczna dynamika płac nie odbiegała już znacznie od średniej. Warto podkreślić, że o ponad 6% rosła przeciętna pensja w budownictwie.
Jak podwyżki wpłynęły na wielkość funduszu płac, który ma znaczenie dla popytu w gospodarce, a więc i dla perspektyw inflacji? W czerwcu br. zatrudnieni w sektorze przedsiębiorstw zarobili w sumie 12,5 mld zł, o ponad 750 mln zł więcej niż przed rokiem. Więcej niż jedna piąta tego przyrostu to zasługa górnictwa. Jego udział we wzroście był niewiele mniejszy niż całego przetwórstwa przemysłowego, w którym pracuje ponaddziesięciokrotnie więcej ludzi. Zauważalna poprawa sytuacji miała miejsce w "obsłudze nieruchomości i firm" oraz w handlu. W obu przypadkach równie ważne jak podwyżki płac było jednak to, że przedsiębiorstwa zwiększały zatrudnienie.