"Niemiecka giełda jest najatrakcyjniejszym rynkiem akcji w Europie" - napisali w opublikowanym wczoraj raporcie analitycy amerykańskiego banku. Nie rekomendują walorów konkretnych spółek, ale zalecają generalnie lokowanie kapitału za naszą zachodnią granicą.
Według Goldmana, to właśnie niemieckie spółki najbardziej skorzystają na globalnym ożywieniu. Wskazują tu przede wszystkim na firmy przemysłowe (m.in. producentów samochodów), które mają aż 47-proc. udział we frankfurckiej giełdzie. Analitycy szacują, że w 2005 r. firmy wchodzące w skład głównego niemieckiego indeksu - DAX - zwiekszą zyski średnio o 20,5%. W przypadku Dow Jones Stoxx 600, grupującego 600 największych spółek z Europy, wynik ten wynosi 14,3%.
Od początku roku DAX zyskał 14% i znajduje się teraz na poziomie 4845 pkt. Analitycy Deutsche Banku wczoraj podnieśli prognozę poziomu indeksu na koniec roku do 5000 pkt, z 4800 pkt przewidywanych kilka miesięcy temu.
Obserwatorzy są zgodni, że akcje niemieckie pną się także w związku z wrześniowymi wyborami i spodziewanym przejęciem władzy przez partię chrześcijańsko-demokratyczną, która uznawana jest za bardziej prorynkową niż rządząca obecnie SPD.