Prognoza TP na 2005 r. przewidywała, że przychody grupy w br. powiększą się o 1%, z 18,5 mld zł w 2004 r. - Nasze przychody pozostaną na tym samym poziomie - oświadczył na popołudniowej telekonferencji z analitykami prezes Józefiak. Oczekuje, że marża EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) wzrośnie do ponad 43%. M. Józefiak zapowiedział ponadto, że dywidenda z zysku za br. będzie wyższa od tej za 2004 r. (33 grosze na akcję). Przyznał, że rozmowy z France Telecom na temat odkupienia od Francuzów 34% udziałów w Centertelu uległy spowolnieniu. TP ma obecnie 66% akcji. - FT jest zajęty na innym froncie - stwierdził prezes.
Analitycy przewidywali, że w II kw. TP na poziomie skonsolidowanym zanotuje 4,49 mld zł przychodów i zarobi netto 439 mln zł. Tymczasem operator miał 4,59 mld zł obrotów, a zysk netto sięgnął 455 mln zł. Należy jednak pamiętać, że operator zarobił ponad 100 mln zł na różnicach kursowych. W analogicznym okresie 2004 r. TP miała nieco większą sprzedaż, ale zarobiła 571 mln zł.
Ubywa klientów
Obroty operatora są z kwartału na kwartał coraz mniejsze. Spadku nie są w stanie zrównoważyć szybko rosnące wpływy z telefonii komórkowej oraz usług transmisji danych (dostarczania internetu). W II kw. przychody z telefonii stacjonarnej wyniosły 2,48 mld zł, gdy rok temu było to 2,79 mld zł. Zmiana wynosi zatem 11,1%. Z usług operatora w tym czasie zrezygnowało ponad 100 tys. klientów (jest ich nadal 10,05 mln). Mimo to wpływy z abonamentu pozostały na niezmienionym poziomie (nieco ponad 1 mld zł). Największy spadek dotyczył wpływów z połączeń głosowych. Przez rok stopniały o przeszło 23%. Negatywne zmiany objęły zarówno połączenia lokalne, jak i międzystrefowe czy do operatorów komórkowych.
Centertel rośnie w siłę