Reklama

Nigdy tak niewielu nie zarobiło tak wiele w tak krótkim czasie

W ubiegłym roku pierwszy raz w historii przekroczona została bariera 1 mld dolarów zarobku zarządzającego funduszem hedgingowym. Płace w tej branży są na świecie znacznie wyższe niż w firmach inwestujących w tradycyjny sposób (gdzie stopy zwrotu są mocno skorelowane z zachowaniem rynków). Dochody menedżerów wzbudzają zarzuty, że na ich działalności bogacą się głównie właściciele, a nie klienci.

Publikacja: 30.07.2005 08:25

Do rąk Edwarda Lamperta, szefa ESL Investment, trafiło dokładnie 1,02 mld USD - wynika z czwartego rankingu "Alphy", magazynu poświęconego inwestycjom alternatywnym. Aby znaleźć się na liście 25 najlepiej opłacanych zarządzających w ub.r., trzeba było zarobić przynamniej 100 mln USD. Średnia dla tego grona wyniosła 251 mln USD wobec 207 mln USD w 2003 r. i 110 mln USD w 2002 r. Dla porównania, szefowie 500 największych firm z rankingu Forbesa zarobili w minionym roku przeciętnie 10 mln USD.

Branża dobrze płaci

Jednocześnie z badania firmy rekrutacyjnej Glocap wynika, że w branży funduszy hedgingowych znakomicie zarabiają nie tylko szefowie, będący najczęściej właścicielami funduszy. Coraz częściej zdarza się, że udziały w funduszach otrzymują też kluczowi pracownicy. Wszystko po to, by zatrzymać u siebie najlepszych, którzy poradzą sobie nawet w trudnych warunkach rynkowych.

Tym, którzy takich udziałów nie posiadają, prawdziwe pieniądze zapewniają bonusy. Firma Glocap policzyła, że dla pracowników podejmujących decyzje inwestycyjne (zarządzający, analitycy), z doświadczeniem od 5 do 9 lat, bonusy skoczyły z 212 tys. USD w 2003 r. do 287 tys. USD w ub.r. Dla osób z 10-letnim doświadczeniem i większym było to odpowiednio 313 tys. USD i 433 tys. USD. Specjaliści z 4-letnim i mniejszym doświadczeniem dostali w minionym roku 125 tys. USD premii, wobec 96 tys. USD w 2003 r. Spore sumy zarabiają również pracownicy administracyjni. W przypadku doświadczonego personelu kwoty wynagrodzeń wynoszą przeciętnie 89 tys. USD. W grupie funduszy z pierwszego kwartyla (najlepszych 25% badanej grupy) pod względem stopy zwrotu zarobki pracowników administracyjnych sięgały 80 tys. USD, ale razem z bonusami dawało to 100 tys. USD i więcej. To 2-3 razy ponad to, co można było na tych stanowiskach zarobić w innych branżach. W badaniu podkreśla się jednak, że praca w funduszach hedgingowych jest bardzo wymagająca, a od zatrudnionych oczekuje się kilkuletniego doświadczenia i dyplomu college'u.

Wynagrodzenie

Reklama
Reklama

od aktywów i zysków

Wysokie kwoty wynagrodzeń w funduszach hedgingowych często są przedmiotem krytyki. Z drugiej strony w dużym stopniu stanowią konsekwencję przyjętego systemu opłat pobieranych od klientów. Zwyczajowo składa się on z dwóch elementów - opłaty za zarządzanie (tzw. management, administration fee), wyznaczanej jako procent od aktywów, oraz opłaty od zysku (tzw. success, incentive, compensation fee). Najczęściej pierwsza wynosi 1%, a druga 20%, stąd cały system został nazwany "one and 20".

W rzeczywistości występuje duża różnorodność opłat. Można spotkać podmioty, które pobierają nawet 5% za zarządzanie i do tego 44% od zysków, inne rezygnują z pierwszej części, w zamian za co biorą dla siebie połowę zarobku, albo też 80% zysku ponad ustaloną z góry stopę zwrotu opartą na jakimś znanym indeksie giełdowym. Zdarza się też, że zamiast opłaty od zysku pobierana jest opłata związana z przystąpieniem do funduszu (wtedy struktura kosztów jest podobna do tej w tradycyjnych funduszach). Taki system przez jednych jest uznawany za bardzo kosztowny dla klientów, przez drugich za bardziej uczciwy niż w zwykłych funduszach inwestycyjnych, dla których punktem odniesienia nie jest bezwzględny zysk, a jedynie benchmark.

Na sumę zarobków managerów funduszy hedgingowych składają się też często zyski z własnych kapitałów zainwestowanych w fundusz. Generalnie jest to standardem w przypadku tzw. funduszy single-manager.Taka struktura opłat z jednej strony premiuje największe podmioty. Chociaż Quantum Endowment Fund mógł się w 2004 r. pochwalić stopą zwrotu rzędu jedynie 4,6%, to jego właściciel George Soros i tak był szósty na liście najlepiej zarabiających managerów z kwotą 305 mln USD. Z drugiej strony, to, ile idzie do kieszeni zarządzających, zależy od wyników. Czwarty w rankingu Steven Cohen, założyciel SAC Advisors, mógł w zeszłym roku pochwalić się 23-proc. stopą zwrotu (po odliczeniu opłat). Przewyższała ona 2,5 raza wzrost indeksu S&P 500. Jednocześnie warto odnotować, że Cohen od jednego ze swoich funduszy pobiera połowę zysków. Fundusz ósmego w rankingu Kennetha Griffina - Citadel Investment - od 1998 r. przynosi przeciętnie 24% zysku rocznie. Natomiast Edward Lampert w 2004 r. zarobił ogromne pieniądze dzięki połączeniu dwóch sieci sprzedaży detalicznej Kmart i Sears, Roebuck & Co. Notowania Kmarta poszły w górę w ubiegłym roku ponad trzykrotnie. Fundusz Lamperta miał w tej spółce większościowy udział.

Najlepiej zarabiający menedżerowie funduszy

hedgingowych w 2004 r.

Reklama
Reklama

Menedżer Fundusz Zarobek w mln USD

Edward Lampert ESL Investments 1020

James Simons Renaissance Technologies 670

Bruce Kovner Caxton Associates 550

Steven Cohen SAC Capital Advisers 450

David Tepper Appaloosa Management 420

Reklama
Reklama

George Soros Soros Fund Management 305

Paul Tudor Jones Tudor Investment 300

Kenneth Griffin Citadel Investment 240

Raymond Dalio Bridgewater Associates 225

Israel Englander Millennium Partners 205

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama