Decyzja Japonii ma wymiar bardziej symboliczny niż ekonomiczny. Wartość importu grup towarów, które od początku września zostaną objęte cłami, w zeszłym roku wyniosła bowiem jedynie 13,3 mld jenów, czyli niecałe 120 mln USD, co nijak nie przystaje do wartości całkowitych obrotów handlowych między oboma krajami. Ważniejsze jednak, że karne cła w ogóle zostaną wprowadzone, bo Japonia tego typu środek wobec jakiegokolwiek partnera handlowego stosuje dopiero pierwszy raz w historii.
Wynoszące 15% taryfy obejmą 15 rodzajów produktów, między innymi trzy typy stali i siedem typów łożysk kulkowych. Dotychczas tylko jeden z tych produktów (pasy do urządzeń transmisyjnych) był objęty cłem w wysokości 3,5%, reszta była od taryf zwolniona.
Posunięcie japońskich władz jest odpowiedzią na uchwalone w USA w 2000 r. prawo (tzw. poprawkę Byrda, od nazwiska senatora Roberta Byrda), sankcjonujące karne cła na wyroby importowane do Stanów po cennie niższej od kosztów ich wytworzenia i zakładające redystrybucję wpływów z tego tytułu między poszkodowane lokalne przedsiębiorstwa. Karne cła na stal walcowaną przywożoną do USA z Japonii, Brazylii i kilku innych państw obowiązują od 1999 r.
Dwa lata temu amerykańskie przepisy zakwestionowała Światowa Organizacja Handlu (WTO) i pozwoliła poszkodowanym gospodarkom na zastosowanie wobec USA sankcji. Wiosną tego roku wprowadziły je Unia Europejska i Kanada.
"Choć wielokrotnie apelowaliśmy do władz USA o uchylenie zakwestionowanego prawa, Kongres wciąż jeszcze tego nie przedyskutował i jest bardzo mało prawdopodobne, że wycofa przepisy przed końcem września, kiedy kończy się bieżący rok obrachunkowy" - uzasadniało wczoraj japońskie Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu. Japońskie karne cła znikną, gdy tylko wycofana zostanie amerykańska poprawka Byrda. Zdaniem ekonomistów, ze względu na niewielką skalę sankcji, wczorajsza decyzja nie zaszkodzi w stosunkach handlowych między potęgami po obu stronach Pacyfiku.