Poprzedni rekord zamknięcia głównego indeksu rosyjskiej giełdy RTS, w wysokości 781,55 pkt, padł w kwietniu zeszłego roku. Były szef Jukosu Michaił Chodorkowski siedział już co prawda w areszcie, ale administracja prezydenta Władimira Putina dopiero przygotowywała się do ostatecznej rozprawy z największym wówczas krajowym producentem ropy naftowej. W czasie zaledwie trzech miesięcy - gdy państwo zasypało Jukos roszczeniami podatkowymi - indeks spadł o przeszło jedną trzecią. Potem na chwilę podskoczył, by w nowy dołek wpaść w połowie grudnia, kiedy trwały przygotowania do zlicytowania za długi największych zakładów wydobywczych naftowego koncernu.
Od tamtego momentu wskaźnik RTS niemal nieprzerwanie pnie się w górę. Zwyżka była szczególnie wyraźna w ostatnich dwóch miesiącach. Na koniec wczorajszej sesji indeks pobił poprzednie historyczne maksimum. Kolejny rekord wynosi 782,4 pkt. - To oznacza, że sprawa Jukosu już przeszła do historii. Kreml dopiął swego: przejął aktywa i odsunął Chodorkowskiego na boczny tor - uważa cytowany przez wczorajszy "Financial Times" Chris Weafer, dyrektor ds. strategii w moskiewskim Alfa Banku.
To samo potwierdzają statystyki rosyjskiego banku centralnego. W pierwszej połowie tego roku do Rosji napłynęła rekordowa kwota 9,3 mld USD bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Ponad dwa razy większa niż 4,5 mld USD odnotowane w pierwszych sześciu miesiącach ub.r. Tymczasem w trakcie ataków władz wymierzonych w Jukos podkreślano, że zaszkodzą one inwestycjom, ponieważ są dowodem na pogwałcenie podstawowych praw własności.
Zdaniem ekspertów, prezydentowi Putinowi udało się oddzielić przypadek Jukosu grubą kreską. Rosyjscy oligarchowie, do których wcześniej zaliczał się też Chodorkowski, dostali w marcu zapewnienie, że nieprawidłowości prywatyzacyjne nie będą badane, jeśli sięgają więcej niż 3 lata wstecz (dotąd było to 10 lat). Odpowiednia ustawa zaczęła obowiązywać w zeszłym miesiącu i wszelkie spekulacje, że przypadek Jukosu może się powtórzyć, straciły rację bytu (Chodorkowskiego skazano właśnie m.in. za przestępstwa przy prywatyzacji).
Liderami rosyjskiej hossy, która wywindowała w tym roku indeks o 22%, są przede wszystkim dwie firmy - rafineria Ufanieftiechim, której kurs wzrósł trzykrotnie, oraz największy w kraju bank - Sbierbank, którego notowania skoczyły o nieco ponad 100%.