Notowana w Nowym Jorku ropa naftowa w kontraktach terminowych na wrzesień zdrożała w zeszłym tygodniu o 5,2%, ciągnąc za sobą subindeks energetyczny wskaźnika CRB Futures w górę o 5,5% (poza ropą tworzy go m.in. benzyna i gaz), a cały wskaźnik o 3,6%.

Ropa ponownie jest rekordowo droga. Wczoraj, po tym jak świat obiegła wiadomość o śmierci saudyjskiego króla Fahda (Arabia Saudyjska jest największym eksporterem surowca), w porannych notowaniach w Nowym Jorku za baryłkę płacono 61,63 USD. Pochodzący sprzed trzech tygodni rekord zamknięcia wynosi tymczasem 61,28 USD, a rekord dziennych notowań to 62,1 USD. W ostatnich dniach rynek ropy rozgrzał się szczególnie w wyniku pożaru w zlokalizowanej w Teksasie największej amerykańskiej rafinerii koncernu BP. Dostawy 460 tys. baryłek dziennie, za które ona odpowiada, stanęły pod znakiem zapytania. Analitycy wciąż jednak powtarzają to samo - ropa nie stanieje wyraźniej, dopóki nie zwolni wzrost gospodarczy w Stanach lub w Chinach. A najnowsze dane świadczą, że tamtejszy wzrost spowolnić nie chce.

Drożeje nie tylko ropa. Zeszły tydzień przyniósł historyczny rekord cen na rynku miedzi, za której funt w Nowym Jorku płacono w czwartek aż 1,654 USD. W ciągu trzech tygodni miedź zdrożała o ok. 8%. Główny powód to brak dostaw metalu z kopalni firmy Asarco w Arizonie i Teksasie, w których trwa strajk.

Indeks CRB Futures przekroczył wczoraj poziom 315 pkt. Do tegorocznego rekordu brakuje mu kilku punktów, a rekordu wszech czasów - nieco ponad dwudziestu.