Reklama

Ankieta prawdy?

Każdy, kto zechce otworzyć rachunek w biurze maklerskim, zostanie poproszony o wypełnienie ankiety. W niej znajdzie pytania m.in. o "osobiste doświadczenie w zakresie inwestycji" i ocenę "własnej wiedzy" na tym polu. Odpowiedzi zostaną stosownie ocenione. Żart? Bynajmniej.

Publikacja: 03.08.2005 07:26

Izba Domów Maklerskich opracowała "Standard oceny adekwatności usługi maklerskiej do indywidualnej sytuacji klienta". Dokument ma umożliwić ocenę wiedzy klienta o inwestycjach giełdowych, zanim ten otworzy rachunek. Częścią dokumentu jest ankieta.

Mało wiesz - nie inwestuj

Potencjalny klient może spodziewać się w ankiecie co najmniej pięciu pytań opracowanych przez IDM. Będzie musiał ocenić swoją wiedzę w zakresie inwestowania w instrumenty finansowe i stwierdzić, czy jest gruntowna, czy może tylko dobra albo niewielka. Powinien też sobie odpowiedzieć na pytanie, jakie jest jego doświadczenie na tym polu, jaki stopień ryzyka akceptuje, jaką część pieniędzy chce zainwestować na giełdzie i po co w ogóle to robi.

Potem broker oceni klienta. Maksymalnie może mu przyznać 5 punktów. Najmniej minus 7. Przykładowa ankieta została opracowana dla trzech rodzajów usług: standardowej umowy brokerskiej, rozliczania transakcji z odroczonym terminem płatności i umowy o świadczenie usług w obrocie prawami pochodnymi. Aby "zdać" egzamin, inwestor powinien otrzymać łączną notę nie niższą niż 0 pkt dla pierwszej umowy, 1 dla drugiej i 2 dla ostatniej. Jeśli dostanie za mało punktów, oznacza to, że dana usługa jest nieadekwatna to jego wiedzy. W przypadku gdy wynik będzie ujemny, powinien zapomnieć o giełdzie. Zostanie o tym poinformowany na piśmie. Nie ma jednak obowiązku kierować się "sugestią" brokera i może inwestować w dowolnie wybrane przez siebie instrumenty. Trudniej mu jednak będzie w przypadku "nieadekwatnych" inwestycji zarzucić brokerowi, że stracił z powodu niepoinformowania go o ryzyku dotyczącym instrumentów, w które ulokował pieniądze.

Z inwestorami

Reklama
Reklama

nikt nie rozmawiał

Może też dojść do sytuacji, kiedy potencjalny klient nie będzie chciał zdradzić, jaki jest jego poziom wiedzy na temat rynku. Będzie musiał jednak podpisać oświadczenie, potwierdzające brak możliwości oceny. Co, jeśli tego nie zrobi? - Biuro maklerskie nie musi zawierać z nim umowy. W każdym razie ma obowiązek udokumentowania, że zwróciło się do niego z prośbą o oświadczenie - mówi Anna Stężycka, doradca zarządu IDM. Tylko inwestorzy podpisujący nowe umowy będą proszeni o wypełnienie ankiety. Jak wynika ze "Standardu", każdy broker może ustalić swoje kryteria oceny i interpretacji wyników. - Nie spodziewam się, aby były znaczące odstępstwa od naszej propozycji. Ankieta była konsultowana ze środowiskiem maklerskim - tłumaczy A. Stężycka.

Pomysł z rozwiniętych rynków

Obowiązek przeprowadzenia wywiadu z klientem, zanim podpisze się z nim umowę, nałożyło na biura maklerskie rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie trybu i warunków postępowania podmiotów prowadzących działalność maklerską oraz banków prowadzących rachunki papierów wartościowych. Pomysł został zaczerpnięty z rozwiniętych rynków UE. Propozycję IDM poparła KPWiG, która sama pracowała nad rozporządzeniem.

Komentarz

Góra urodziła mysz

Reklama
Reklama

Do czego służy ankieta, nie wiem. Klient biura maklerskiego zdaje sobie sprawę, jaką ma wiedzę o rynku,

instrumentach i czy ją w ogóle ma. O ryzyku nie wspomnę. Jeśli za ankietą poszłyby szkolenia, miałoby to sens. A tak? Klient zezna, co wie, czyli często nic. Makler przeczyta, wystawi cenzurkę, choć po kilku minutach rozmowy i tak wie, z kim ma do czynienia. Strony będą uspokojone. Do czasu. Do pierwszej nietrafionej inwestycji. Trudno bowiem uznać ankietę za źródło wiedzy

o ryzyku inwestycyjnym w konkretnym przypadku.

Lucyna Janowska

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama