Na światowych rynkach trwa hossa. I choć wydaje się, że obecnie nie jest ona niczym zagrożona, to jednak może właśnie ta pewność powinna dać inwestorom do myślenia.
S&P 500 sukcesywnie zwyżkuje już niemal od miesiąca. Mimo wykupienia rynku indeks cały czas pnie się w górę. Choć jeszcze niedawno wiele wskazywało na możliwość odwrócenia tendencji, to jednak S&P 500 zdołał przełamać górne ograniczenie krótkoterminowej konsolidacji, potwierdzając siłę trendu. Obecny tydzień ponownie przyniósł osłabienie dynamiki wzrostu. Indeks zatrzymał się przed oporem na poziomie 1245 pkt. Na razie jednak nie pojawiły się sygnały świadczące o zakończeniu wzrostu, tak więc przełamania wymienionego poziomu można spodziewać się w najbliższym czasie. Potencjalny zasięg całego ruchu wyznaczony jest bowiem na 1260-1270 pkt. Wydaje się, że indeks powinien mieć znaczne problemy z przełamaniem wymienionej strefy i w związku z tym warto rozważyć realizację zysków po jej osiągnięciu.
Choć jeszcze dwa tygodnie temu można było obawiać się o kontynuację trendu na giełdach środkowoeuropejskich, to jednak kolejne sesje udowodniły jego bardzo dużą siłę. Liderem wzrostu z ostatnich tygodni okazał się BUX, a niewiele gorzej wypadł warszawski indeks. Znacznie słabiej radził sobie PX 50, który, choć zwyżkował, to jednak jako jedyny miał poważne problemy z przełamaniem lokalnego szczytu z początku marca tego roku. Obecnie wszystkie trzy rynki są już jednak bardzo silnie wykupione i wczorajszy spadek indeksów należy interpretować jako rozpoczęcie zasłużonej korekty.
W przypadku tak silnego trendu trudno jednoznacznie określić zarówno czas jej trwania, jak i wartościowy zasięg. W każdym razie dalsze spadki należy traktować w kategoriach korekty, a nie odwrócenia średnioterminowego trendu. Choć po tylu miesiącach hossy można spodziewać się i tego, to jednak na razie nie pojawiły się sygnały świadczące o definitywnym końcu zwyżek.