Czwartkowa sesja w USA rozpoczęła się od spadków. Zważywszy jednak na fakt, że Nasdaq Composite i S&P 500 pozostają od końca kwietnia w zdecydowanych trendach wzrostowych, na razie byki mogą czuć się bezpieczne. I tak się pewnie czują, bowiem w ostatnim kwartale każdy spadek wykorzystywany był do kupna akcji. Efektem tego są czteroletnie maksima na obu opisywanych indeksach.

Jednak ponadtrzymiesięczna hossa w naturalny sposób prowadzi do "zmęczenia materiału" i korekty. Obecnie jednak, poza krótkoterminowym wykupieniem oraz nielicznymi negatywnymi dywergencjami na niektórych wskaźnikach, nic nie wskazuje na możliwość zahamowania wzrostu. Jednakże większa korekta na amerykańskim rynku powinna się pojawić w najbliższym czasie. Tak przynajmniej sugeruje statystyka. Dlatego też otwieranie nowych pozycji na obecnych poziomach cenowych jest już dość ryzykowne.

Zasięg ewentualnej korekty można określić położeniem trzymiesięcznych linii hossy. Dla indeksu szerokiego rynku będzie to obecnie 1220 pkt, natomiast dla Nasdaq Composite 2150 pkt. Będąc wiernym znanej giełdowej zasadzie, że trend trwa do chwili, aż nie pojawią się sygnały jego zakończenia, test tych poziomów powinien być wykorzystany do kupna akcji.

Pretekstem do korekty może być wszystko. Najbardziej jednak prawdopodobnym są wysokie ceny ropy lub podwyżka stóp procentowych przez Fed. Być może takim pretekstem będą również dzisiejsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Rynek prognozuje, że stopa bezrobocia utrzyma się w lipcu na poziomie 5%. Dużo ważniejszy będzie jednak raport mówiący o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Przedział prognoz jest szeroki (100 tys. do 210 tys.), rynkowa średnia - 175 tys.

Lepsze dane powinny pomóc bykom, słabsze natomiast mogą stać się przyczyną spadków. Jeżeli sugerować się subindeksami zatrudnienia ostatnio publikowanych indeksów określających koniunkturę gospodarczą w USA, czy też tygodniowymi danymi o liczbie bezrobotnych ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek, to osiągnięcie prognozowanych 175 tys. jest realne. W tej sytuacji dane co najmniej pozostaną bez wpływu na rynek kapitałowy.