- W naszej ocenie długoterminowe inwestycje na krajowym rynku akcji będą się charakteryzować zdecydowanie korzystniejszymi stopami zwrotu w porównaniu z inwestycjami na rynkach zagranicznych - tłumaczy decyzję TFI jego szef Jarosław Bauc. Konrad Łapiński, zarządzający Netem, dodaje, że utrzymywanie funduszu o niskich aktywach jest nieopłacalne dla towarzystwa, a wymaga sporych nakładów pracy związanych z analizowaniem amerykańskiego rynku. Majątek Skarbca Net wynosi niespełna 10 mln zł, a Skarbca Akcja ponad 212 mln zł.

Net powstał w styczniu 1999 r. jako fundusz "prywatyzacyjny". Jednostka uczestnictwa była wtedy warta 1000 zł. Niepowodzenie programu powszechnej prywatyzacji spowodowało jednak, że TFI zmieniło strategię inwestycyjną funduszu w maju 2000 r. (wartość jednostki wynosiła wtedy ok. 1370 zł). Od tego momentu fundusz nazywa się Skarbiec Net i inwestuje w zagraniczne spółki telekomunikacyjne, informatyczne i medialne. Też nie miał szczęścia, bo trafił na dekoniunkturę na rynku. Zgodnie z ostatnią wyceną, wartość jednostki wynosi 572,2 zł. Oznacza to spadek o 43% od początku działalności. W tym samym czasie WIG wzrósł o 135%.

To nie pierwszy przypadek, w którym Skarbiec zmienia strategię funduszu o kiepskich wynikach. TFI zmodyfikowało niedawno politykę inwestycyjną Skarbca Obligacji (teraz lokuje głównie w papiery skarbowe; wcześniej również w obligacje komercyjne). Według J. Bauca, z tego powodu nie należy wyliczać stopy zwrotu funduszu za okres dłuższy niż od momentu zmiany strategii, czyli od stycznia tego roku. Tymczasem w 2004 r. "Obligacja" - która wcześniej była w czołówce - spadła na ostatnią pozycję w grupie funduszy dłużnych.

Jest jeszcze jeden problem: "Akcja" ma bardzo dobre wyniki (prawie 26% zysku za ostatnich 12 miesięcy, najlepszy fundusz w lipcowym rankingu PARKIETU). Czy jej uczestnicy powinni się liczyć z pogorszeniem stóp zwrotu na skutek fuzji z Netem?

- Aktywa Netu to niespełna 5% majątku Skarbca Akcji. Przy takiej kwocie nie ma ryzyka rozwodnienia zysków - przekonuje J. Bauc. Aby zminimalizować niekorzystny wpływ fuzji na wyniki "Akcji", zarządzający zamierza jednak przed połączeniem spieniężyć wszystkie zagraniczne akcje znajdujące się w portfelu Netu, następnie zamienić je na krótkoterminowe papiery dłużne. One - jako ekwiwalent gotówki - trafią dopiero do drugiego funduszu, a następnie zostaną zamienione na polskie akcje. - Zainwestowanie kilku milionów złotych na warszawskiej giełdzie to kwestia jednej sesji - mówi K. Łapiński.