Początek miesiąca w Polsce jest ubogi w dane gospodarcze. Jak zwykle, w takie dni kierunek notowaniom obligacji nadają rynki bazowe, waluty i ceny ropy naftowej. Wydarzeniem dnia była publikacja danych z rynku pracy w USA.

Sesja otworzyła się na poziomach zbliżonych do czwartkowego zamknięcia. Od rana banki krajowe przystąpiły do kupna polskiego długu. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się dłuższy koniec krzywej dochodowości i tradycyjnie obligacje pięcioletnie.

Lepsze od spodziewanych dane z amerykańskiego rynku pracy przyczyniły się do spadku cen na rynkach bazowych. Rynek krajowy najpierw dystansował się od spadków na świecie. Ostatecznie jednak ceny osłabły. Pod koniec sesji papiery z sektora 2, 5 i 10 lat osiągnęły rentowność, odpowiednio: 4,7% na OK0407, 4,91% na PS0310 oraz 4,94% na DS1015.

Zbliżają się wybory parlamentarne i prezydenckie. Ze sfery realnej płyną sygnały ożywienia gospodarczego. Jednak, jak twierdzi jeden z członków RPP, wzrost ma być mało inflacjogenny. Niska inflacja i stabilność polskiej waluty wskazują, że zaufanie do polskiego ryzyka utrzyma się. Przedwyborczy wzrost rentowności może okazać się nieznaczny.