Zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji uprawnionym pracownikom prywatyzowanych firm przysługuje 15% nieodpłatnych akcji spółki. W przypadku Zelmera chodzi o 2,28 mln walorów. Ich wartość rynkowa sięga teraz 42 mln zł. Trafią do blisko 4,2 tys. osób (każda otrzyma od 7 do 840 akcji). W styczniu minister skarbu zbył w pierwszej ofercie publicznej 85-proc. pakiet Zelmera. Ten krok umożliwił rozpoczęcie wydawania akcji uprawnionym pracownikom. Podczas IPO Zelmera przedstawiciele resortu zapewniali, że nastąpi to bez zbędnej zwłoki.
Wszystko dopięte
- Zarząd Zelmera priorytetowo potraktował proces wydawania akcji pracowniczych. Przygotowano listę uprawnionych pracowników, sporządziliśmy harmonogram podpisywania umów. Zorganizowaliśmy nawet punkt obsługi maklerskiej. Wynegocjowaliśmy z DI BRE Banku, że nie będzie pobierał od nabywców akcji pracowniczych prowizji do czasu, kiedy będą mogli zbyć te walory, czyli do stycznia 2007 roku - wylicza Maciej Olszak, szef biura relacji inwestorskich w Zelmerze. - Każdy krok był konsultowany z MSP i uzyskał jego akceptację - podkreśla.
Jeden pozew
Akcje pracownicze Zelmera miały być wydawane od wczoraj przez najbliższe dwa miesiące. W poniedziałek żaden z tych walorów nie zmienił jednak właściciela. W piątek MSP przesłało bowiem do spółki pismo, w którym informuje, że należy wstrzymać proces zawierania umów nieodpłatnego zbycia akcji. Dlaczego? Jeden z byłych pracowników Zelmera, który nie znalazł się na liście uprawnionych do nabycia darmowych akcji, twierdzi, że należą mu się te papiery i dochodzi swoich praw w sądzie. Był to jedyny pozew. Zarząd Zelmera poprosił więc MSP o niewstrzymywanie akcji. Ministerstwo pozostało nieugięte. Nakazało wstrzymanie procesu do czasu uzyskania opinii Departamenu Prawnego MSP.