Wydarzeniem dnia we wczorajszych notowaniach surowcowo-towarowych było przekroczenie przez cenę ropy naftowej progu 63 USD za baryłkę. Odmiana lekka słodka najważniejszego dla świata surowca kosztowała w Nowym Jorku już 63,9 USD, czyli aż o 2,6% więcej niż w piątek i najwięcej w historii notowań. Ropa zdrożała przede wszystkim z uwagi na doniesienia z Arabii Saudyjskiej, gdzie ze względu na pogróżki zamknięto amerykańską ambasadę i dwa konsulaty. Po śmierci króla Fahda wciąż nie ustają obawy o przyszłość dostaw ropy z Arabii Saudyjskiej, która jest największym eksporterem surowca na świecie.
W ślad za ropą drożeją też inne surowce. W grupie nośników energii zanotowano w zeszłym tygodniu wzrost cen aż o 5,43%. Dla przykładu, gaz ziemny podrożał do poziomu najwyższego od 9 miesięcy, czego przyczyną są wyższe niż zwykle temperatury w USA - pracujące na pełnych obrotach klimatyzatory pochłaniają spore ilości energii, a do jej wytwarzania elektrownie wykorzystują właśnie gaz. 1 mln btu (brytyjskich jednostek cieplnych) gazu kosztował wczoraj w Nowym Jorku 8,74 USD.
W innych grupach towarowych zanotowano mniej spektakularny wzrost cen. Żywiec podrożał w USA średnio o 1,8%, a półprodukty spożywcze (m.in. kawa i sok pomarańczowy) o 0,9%. Sporo staniały natomiast zboża - podobnie jak gaz ze względu na czynniki pogodowe. W efekcie surowcowo-towarowy indeks CRB Futures zyskał w relacji piątek do piątku 1,5%. Wczoraj zaczął notowania od wzrostu o 0,9%, do 319,2 pkt. Do tegorocznego rekordu brakuje mu już tylko niespełna jednego procentu.