- Pod względem sprzedaży drugi kwartał był lepszy niż przed rokiem, ale zanotowaliśmy stratę netto w związku z operacją przekazania działalności handlowej naszemu głównemu akcjonariuszowi - powiedział prezes Przemysław Lis-Markiewicz. Dystrybucją wyrobów spółki zajmują się teraz Toruńskie Zakłady Materiałów Opatrunkowych (TZMO). Pollena Ewa koncentruje się na produkcji i marketingu. W II kwartale firma miała 737 tys. zł straty. W tym czasie jej przychody wyniosły blisko 8 mln. Według prezesa, drugie półrocze powinno być lepsze niż pierwsze. Stąd nadzieja, że rok uda się zakończyć bez strat.
Istotnym kierunkiem rozwoju ma być eksport. Obecnie wyroby łódzkiego przedsiębiorstwa są dostępne w Rosji, na Ukrainie i Łotwie. - W sierpniu rozpoczynamy eksport do Rumunii, Czech, na Słowację i Węgry. Szczególnie rynek rosyjski jest perspektywiczny, bo, jak wynika z prognoz, ma rosnąć w tempie 25% rocznie - powiedział Lis-Markiewicz. Jak twierdzi, w grudniu eksport może zapewnić już 40% miesięcznych przychodów. W 2006 r. jego udział w obrotach ma przekroczyć 50%.
W związku z rozwojem sprzedaży zagranicznej firma mniej uwagi poświęca wprowadzaniu na rynek krajowy nowych produktów, w tym specjalistycznych, oferowanych w aptekach. Jednak nie rezygnuje całkiem z tych planów. - W ciągu kilku tygodni chcemy wystartować z czterema szamponami - powiedział prezes.
PAP