Kontrakty terminowe na WIG20 dotarły właśnie do 2250 pkt, czyli poziomu nie obserwowanego od kwietnia 2000 r. Z uwagi na fakt, że spekulacja kontraktami terminowymi jest z reguły grą krótko- lub średnioterminową, to sięganie do tamtego okresu, by ustalić jakieś poziomy oporu mija się z celem. Obecnie więc można wyznaczyć już tylko jedną barierę podażową. Jest nią górna linia dwuletniego kanału wzrostowego, która przebiega w okolicy 2250 pkt. Jest więc właśnie testowana. Gdyby doszło do jej trwałego przebicia, to zgodnie z teorią, w średnim terminie notowania powinny wzrosnąć mniej więcej o wysokość kanału wzrostowego. Oznaczałoby to zwyżkę ponad historyczny szczyt z marca 2000 r.

O tym, czy uda się pokonać opór na 2250 pkt powinniśmy się przekonać dość szybko. Oceniając szanse byków tylko na podstawie wskaźników technicznych trudno dojść do optymistycznych wniosków. Cały czas bowiem sygnalizują one bardzo duże wykupienie rynku. Gdyby jednak posiłkować się tylko tymi narzędziami, można było stracić szansę na zarobek ostatnich 200 pkt. Decyzje lepiej więc oprzeć na tym, co dzieje się na wykresie kontraktów. Tutaj trwa trend wzrostowy i nie widać poważniejszych powodów, by grać przeciwko niemu. Kupno cały czas wydaje się bardziej uzasadnione, aczkolwiek z każdą wzrostową sesją coraz bardziej ryzykowne. Dlatego nowo otwarte długie pozycje należy chronić dość bliskimi zleceniami sprzedaży stop-limit. W miarę możliwości (po zwyżce) ich limity aktywacji warto podnosić do poziomu wejścia na rynek. Za najbliższe wsparcie można uznać minimum wczorajszej sesji (2221 pkt). Poważniejszą barierę popytową wyznacza dopiero na wysokości 2140 pkt linia trendu wzrostowego.