Środa przyniosła wyraźne wyhamowanie wzrostowej tendencji, która na wykresie WIG20 trwa od blisko 3 miesięcy. Przy obrotach na poziomie 530 mln zł indeks spadł o 1,1%. Jedna słaba sesja to wprawdzie za mało, aby mówić o końcu korzystnej tendencji, ale coraz wyraźniej widać, że kupujący dostają zadyszki i nie są w stanie ciągnąć rynku w podobnym tempie, jak podczas ostatnich sesji lipca. Groźba spadkowej korekty staje się bardzo realna. Nie oznacza to jednak, że warto już rozważać sprzedaż akcji, ale wiele wskazuje na to, że ich kupno na obecnym poziomie nie jest dobrym rozwiązaniem.
Rosnąca presja podaży pojawiła się w okolicy oporu, jaki na wysokości 2280 pkt tworzy górne ograniczenie dwuletniego kanału wzrostowego. Tym bardziej przy obecnym wykupieniu zapowiada to gorszy okres dla rynku akcji. O tym na jak długo na GPW zagoszczą niedźwiedzie, powinien zdecydować test wsparcia rozciągający się od 2200 do 2210 pkt. Strefę tę tworzy minimum sesji z 4 sierpnia oraz linia trendu wzrostowego. Jeżeli pogorszenie kondycji byków miałoby być tylko chwilowe, to przy 2200 pkt przecena powinna zostać zatrzymana. Gdyby to się nie udało, to warto będzie przynajmniej częściowo zrealizować zyski, a kolejnej okazji do kupna poszukiwać dopiero w okolicy 2100 pkt. Zagrożenie realizacją pesymistycznego scenariusza będzie można dokładniej ocenić na koniec tego tygodnia. Jeżeli na wykresie tygodniowym pojawi się druga świeca z wysokim górnym cieniem na wysokości górnego ramienia kanału wzrostowego, to przy obecnym wykupieniu średnioterminowego MACD-histogramu, będzie to sygnał zapowiadający ochłodzenie nastrojów.
Do kupna akcji na obecnych poziomach zniechęcają także wykresy największych spółek. Ostrzegawcze sygnały płyną z notowań KGHM, PKN, Prokomu i Telekomunikacji. Wczoraj dołączyły do nich banki Pekao i PKO BP. Pekao przy dużych obrotach wyrysował świecę z bardzo wysokim górnym cieniem. Na wykresie PKO BP pojawiła się natomiast formacja objęcia bessy, co bardzo prawdopodobnym czyni ruch powrotny do 28,4 zł.