Po czwartkowej, dobrej sesji za oceanem, jak również z uwagi na opublikowane w tym samym dniu zaskakująco dobre dane o czerwcowym saldzie rachunku obrotów bieżących (222 mln euro nadwyżki wobec 690 mln euro deficytu w maju), jeszcze rano zanosiło się na przynajmniej neutralne otwarcie. Świadczyć o tym może 11-pkt wzrost kontraktów terminowych na WIG20 na otwarciu. Zanim jednak rozpoczęły się notowania na rynku kasowym, nastroje znacznie się pogorszyły. Przyczyniły się do tego głównie wyraźne spadki węgierskiego BUX-a, jak również słabe zachowanie zachodnioeuropejskich giełd, które były pochodną utrzymujących się wysokich cen ropy. W efekcie indeks dużych spółek na otwarciu stracił 0,8%. Początkowo byki próbowały jeszcze walczyć, zmniejszając straty do 0,2%, jednak szybko skończyła się amunicja i do końca sesji można było obserwować już tylko powolne osuwanie. Ostatecznie WIG20 zakończył dzień na poziomie 2227,5 pkt.
Na wykresie dziennym został wyrysowany, poprzedzony luką bessy, biały korpus z wyraźnym górnym cieniem. Sama w sobie świeca ta nie ma podażowego charakteru. Tym bardziej że ciągle znajduje się ponad trzymiesięczną linią hossy. Jeżeli już coś może martwić posiadaczy akcji, to tylko wygenerowane wczoraj sygnały sprzedaży na MACD oraz Stochasticu. To jednak za mało, żeby już sprzedawać akcje. Chociaż ostrożność jest wskazana.
Znacznie bardziej do świadomości inwestorów może natomiast przemawiać utworzona na wykresie tygodniowym spadająca gwiazda. Tym bardziej że to już drugi nieudany atak na 2250 pkt. Świeca ta może straszyć również dlatego, że od analogicznej formacji rozpoczęły się spadki na rynku węgierskim. Jednak pomimo sygnałów sprzedaży na wskaźnikach, jak również spadającej gwiazdy na wykresie tygodniowym, nie można z całą pewnością założyć spadków w przyszłym tygodniu. Przeszkodą ciągle jest utrzymujący się zbyt duży pesymizm. Wśród uczestników typujących Wigometr aż 67% oczekuje zniżki na koniec przyszłego tygodnia. Jeżeli dodamy do tego ujemną 32-pkt bazę na kontraktach, to można spodziewać się wszystkiego, ale nie dużych spadków.