Przychody skonsolidowane Stalexportu wyniosły w II kwartale 151,7 mln zł. Przed rokiem były dwa razy wyższe. Biorąc pod uwagę I półrocze, sprzedaż obniżyła się z 605,5 mln zł w 2004 r. do 336,1 mln zł w tym roku.
Niższe ceny i marże
Zarząd wyjaśnia, że jednym z powodów spadku obrotów było pogorszenie się koniunktury i obniżka cen wyrobów hutniczych. - W niektórych przypadkach ceny spadły nawet o 50%. Przy niższym popycie zmniejszały się marże - tłumaczy Emil Wąsacz, prezes Stalepxortu. Grupa miała też niższe przychody, ponieważ giełdowa firma sprzedała udziały w dwóch spółkach: Ferrostalu Łabędy i Złomhucie oraz utraciła kontrolę nad Stalexportem Wielkopolska. Stalexport cały czas cierpi z powodu braku dostępu do zewnętrznych źródeł finansowania. Ograniczony kapitał nie pozwała spółce zwiększyć obrotów. - Prowadzimy rozmowy z różnymi inwestorami w sprawie finansowania. Trudno sobie wyobrazić ofertę publiczną akcji. Być może zdecydujemy się np. na emisję obligacji - mówi prezes Wąsacz.
Grupa kapitałowa wykazała w II kwartale 11,15 mln zł zysku brutto (przed rokiem 12,5 mln zł). Na tę kwotę złożyło się prawie 9,2 mln zł zysku ze sprzedaży towarów i usług, blisko 6,8 mln zł zysku na pozostałej działalności operacyjnej i ponad 4,7 mln zł straty na działalności finansowej. Zysk netto przekroczył 8,6 mln zł (przed rokiem 18,3 mln zł). Największy wpływ na skonsolidowany wynik miały rezultaty spółki Stalexport Autostrada Małopolska. Firma zarządzająca odcinkiem autostrady Kraków-Katowice wykazała prawie 16,9 mln zł zysku. Stalexport miał 0,82 mln zł zysku netto (przed rokiem 3,7 mln zł). Pomogło mu rozwiązanie odpisu aktualizującego wartość należności i rozwiązanie rezerw na łączną kwotę 9,1 mln zł (firma utworzyła odpisy aktualizujące na 3,2 mln zł i rezerwy na 0,78 mln zł).
Gotówka dla wierzycieli