W czerwcu ceny produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) wzrosły o 0,3% wobec maja i wzrosły o 0,1% w ujęciu rocznym.
"Z jednej strony składa się na to około 3,2-proc. wzrost cen paliw, natomiast w lipcu mieliśmy nieco słabszego złotego, który oczywiście przekłada się przez ceny eksportu i importu na ceny producentów" - powiedział Rafał Benecki, starszy ekonomista ING Banku Śląskiego.
"Trzeba pamiętać też o tym, że w warunkach wciąż słabej konsumpcji skłonność przedsiębiorstw do przerzucania całości kosztów związanych z kursem bądź paliwami na ceny hurtowe, a w ślad za tym detaliczne, jest dużo mniejsza i część z tych kosztów idzie w marże" - dodał.
Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium, uważa, że wzrost cen producentów będzie w lipcu nieznaczny z powodu efektu wysokiej bazy roku ubiegłego.
"W ubiegłym roku mieliśmy wysokie wzrosty, stąd ta roczna dynamika będzie utrzymywała się na niskim poziomie i nie ma tu żadnych zagrożeń silnego wzrostu presji inflacyjnej, choć ceny ropy i ceny metali przemysłowych będą ciążyły na inflacji w kolejnych miesiącach" - powiedział Maliszewski.