Jarosław Popiołek kieruje Mostostalem Warszawa od stycznia. Za zmianami w fotelu prezesa (i zarządzie) przyszła też zmiana strategii giełdowej firmy. Nowy szef przedsiębiorstwa twierdzi, że jej pierwszy etap pomyślnie zakończono. - Zainwestowaliśmy w kapitał ludzki. Do Mostostalu w ciągu ostatnich trzech miesięcy przyciągnęliśmy około 50 menedżerów. Stworzyliśmy struktury zapewniające możliwość pozyskiwania i właściwą realizację kontraktów. Stworzyliśmy, gdyż - w co może trudno uwierzyć - przed trzema miesiącami nie mieliśmy struktur, które pozwalałyby spółce prowadzić normalną działalność operacyjną - twierdzi J. Popiołek. - Teraz mamy już silne podstawy, aby skutecznie konkurować z największymi firmami na rynku - dodaje.
Portfel "zdrowych"
kontraktów
Potwierdzeniem słów szefa ma być wypełniający się portfel zamówień giełdowej spółki. Podczas gdy w ostatnich miesiącach ubiegłego roku i w I kwartale br. Mostostal nie mógł się pochwalić żadnym dużym zleceniem, w II kwartale jego portfel zamówień powiększył się o około 70 mln zł. - Co ważne, są to "zdrowe" kontrakty, czyli takie, na których będziemy zarabiać, a nie do nich dokładać - zapewnia prezes, zapowiadając wzmożone działania akwizycyjne. Dodaje, że odbiór spółki wśród zleceniodawców i podwykonawców istotnie się poprawił.
Na razie jednak tej poprawy nie widzą inwestorzy giełdowi. Po pierwszym półroczu Mostostal miał 27 mln zł straty operacyjnej i ponad 24 mln zł straty netto. W trzecim kwartale wynik ten jeszcze się pogorszy. Ma to związek z realizacją przez Mostostal wielu "starych" nierentownych kontraktów. - W trzecim kwartale zamierzamy zakończyć "wszystkie te tematy" i wywiązać się z wszelkich zobowiązań wobec kontrahentów. Będzie to jednak związane z dużym obciążeniem finansowym - wyjaśnia J. Popiołek. - W 2006 rok wejdziemy bez żadnych zaszłości - twierdzi.