- Jest już ustalona lista arbitrów. Liczy ponad 100 nazwisk - powiedział nam Tomasz Zbiegień, członek Komitetu Nominacyjnego sądu polubownego. - Wśród arbitrów dominują prawnicy - adwokaci, radcowie prawni, pracownicy naukowi najlepszych polskich uniwersytetów: Warszawskiego, Jagiellońskiego, Poznańskiego czy Śląskiego - wylicza współzałożyciel sądu.
Arbitrzy złożyli już oświadczenia, a to oznacza, że są gotowi do działania i mogą rozpatrywać spory. Kiedy dojdzie do pierwszej rozprawy, trudno jednak na razie przewidzieć. - Może to być za miesiąc, a może za pół roku - mówi T. Zbiegień. Aby sprawa trafiła przed sąd polubowny przy PKPP, w zawieranych przez przedsiębiorców umowach muszą się pojawić tzw. zapisy na ten sąd. Chodzi o to, by strony wskazały właśnie tę instytucję jako organ, przed którym będą wyjaśniać ewentualne spory. - Mamy sygnały, że w podpisywanych kontraktach już pojawiają się zapisy na nasz sąd - dodaje.
Sąd arbitrażowy przy PKPP "Lewiatan" jest kolejną tego typu instytucją w Polsce. Większość podobnych sądów działa jednak "w uśpieniu" - rozwiązuje zaledwie kilka spraw rocznie. Największy, funkcjonujący przy KIG, wydaje co roku 400-500 decyzji w sprawach gospodarczych. Instytucja powstała przy PKPP ma ambicje stać się najważniejszym sądem arbitrażowym w Polsce, ale także rozwiązywać spory międzynarodowe.