Strata Amiki wyniosła w II kwartale 2,1 mln zł; w tym samym okresie 2004 r. spółka zarobiła 2,9 mln zł. Sprzedaż zmniejszyła się o ponad 15%, do 222,6 mln zł.

Powrót do normalności

- Ubiegły rok był wyjątkowy w związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Do maja notowaliśmy wówczas masowy popyt na nasze wyroby. Teraz wszystko wróciło do normy: to w drugim półroczu będziemy generować zyski - twierdzi Dariusz Szczypiński. - Spodziewamy się, że w 2005 r. zysk netto będzie porównywalny z wypracowanym w 2004 r. Wtedy grupa Amiki zarobiła 40 mln zł, przy 1,25 mld zł przychodów. Zarząd podkreśla, że siłą napędową sprzedaży stał się eksport, który w II kwartale wzrósł o ponad 17% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Miał na to wpływ rozwój sieci dystrybucji w Europie Wschodniej. Z dużym eksportem łączą się jednak dodatkowe zagrożenia. Znaczący wpływ na tegoroczny wynik grupy będzie miał kurs euro. Złoty umacnia się względem wspólnej waluty. Dodatkowo firma odczuwa podwyżki cen komponentów (niektóre są pochodnymi ropy naftowej).

Sportowe zyski

Nie tylko inwestorzy, ale i kibice piłkarscy z uwagą obserwują dokonania spółki zależnej Amiki - Amiki Sport. W II kwartale osiągnęła 4,5 mln zł przychodów, o 1,3 mln zł mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Zysk brutto wyniósł 0,1 mln zł. Dla porównania, w analogicznym okresie zysk netto sięgał 1,5 mln zł. - Nie jesteśmy nastawieni na to, żeby ze spółki sportowej zrobić lokomotywę do zarabiania pieniędzy. Amica Sport to firma, które ma określone cele w zakresie działań marketingowych Amiki. Spodziewamy, się, że w następnych latach firma będzie generować 1-2 mln zł zysku netto rocznie. Mamy bardzo utalentowaną młodzież, która w swojej grupie wiekowej zdobywa tytuły mistrzowskie. Myślę, że w przyszłości będzie z tego pożytek, chociażby z transferów niektórych piłkarzy - kończy Andrzej Szczypiński.