Reklama

Czy inflacja przestanie być priorytetem?

Dla Otmara Issinga, głównego ekonomisty Europejskiego Banku Centralnego, inflacja to coś więcej niż tylko wykres. On widział skutki inflacji w Niemczech po II wojnie światowej, gdy pieniądze były tak bezwartościowe, że za środek płatniczy służyły papierosy.

Publikacja: 23.08.2005 08:16

- Po oficjalnych cenach nic nie można było kupić - wspomina Issing. Ma 69 lat i w maju przyszłego roku odchodzi na emeryturę. Jego następca może już nie traktować inflacji tak "osobiście". W ciągu ośmioletniej kadencji, a zwłaszcza w ostatnich jej latach, Issing wielokrotnie odrzucał apele najważniejszych unijnych polityków o obniżenie stóp procentowych przez EBC. Kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, prezydent Francji Jacques Chirac i premier Włoch Silvio Berlusconi nalegali, by bank ugiął się, bo w ten sposób chcieli przyspieszyć wzrost gospodarczy, słabnący w wyniku zaniechania przez nich reform strukturalnych. Podstawowa stopa procentowa w strefie euro od czerwca 2003 r. wynosi 2% i jest najniższa od ponad 60 lat.

Rządy mogą mieć ochotę powołać na zwalniane przez Issinga stanowisko kogoś z większą wyrozumiałością reagującego na ich problemy. A to mogłoby zwiększyć skuteczność ich nacisków na szefa EBC Jean-Claude Tricheta, by złagodził antyinflacyjną politykę banku centralnego.

Drogie euro zahamowało

eksport

Utrzymywanie od ponad dwóch lat stopy procentowej na niezmierzonym poziomie jest krytykowane przez unijnych polityków, ale także przez wielu szefów spółek, zwłaszcza nastawionych na eksport. EBC od kwietnia 2001 r. do czerwca 2003 r. obniżał stopy siedmiokrotnie i zatrzymał się na 2%. Mniej więcej w tym samym okresie amerykański bank centralny aż 13 razy redukował koszty kredytu i doprowadził podstawową stopę do 1%. Między innymi tak znaczna różnica oprocentowania spowodowała szybkie umacnianie się euro w stosunku do dolara. Na koniec ub.r. kurs wspólnej waluty osiągnął rekordowy poziom - za euro płacono 1,3666 USD. To w sposób istotny pogorszyło warunki europejskich eksporterów. Ich towary stały się droższe dla zagranicznych odbiorców i przez to mniej konkurencyjne. Nie trzeba było długo czekać, by spadek eksportu zaczął niekorzystnie oddziaływać na całą gospodarkę strefy euro, zwłaszcza niemiecką, w której ok. jednej czwartej PKB generuje eksport. Przy dobrej koniunkturze i korzystnych relacjach walutowych niemieccy producenci ponad 10% towarów sprzedają w Stanach Zjednoczonych. Przy tak złych warunkach handlu, jak pod koniec ub.r., eksport załamuje się. I w rezultacie traci impet cała gospodarka. W pierwszym półroczu br. Niemcy przeżywały stagnację. Przy prawie rekordowym bezrobociu nie mogą liczyć na popyt wewnętrzny. W tym roku dodatkowo niekorzystnie na zakupowe skłonności Niemców wpływają bardzo wysokie ceny benzyny.

Reklama
Reklama

Rynek reagował na opinie

Issinga

Wydaje się jednak, że najgorsze europejscy eksporterzy mają już za sobą. I wcale nie musiał im pomagać EBC. Twardo stał na straży niskiej inflacji. Wszelkie apele o obniżenie stóp konsekwentnie odrzucał, argumentując to między innymi właśnie rosnącymi kosztami energii. W sukurs Issingowi i jego kolegom z rady EBC, ustalającej stopy procentowe, przyszedł natomiast starszy i bardziej doświadczony brat zza oceanu. Fed od ponad roku na każdym posiedzeniu Komitetu Rynku Otwartego podnosi stopy procentowe. Są już prawie dwukrotnie wyższe niż w strefie euro, co w sposób naturalny sprzyja osłabianiu wspólnej waluty. Od początku roku jej kurs w odniesieniu do dolara spadł o ponad 11%.

O pozycji Otmara Issinga najlepiej świadczą reakcje rynku na jego wypowiedzi. Niedawno dziennikarz "Der Spiegel" poprosił go o skomentowanie faktu, że z notowań kontraktów terminowych na stopy wynika, iż inwestorzy spodziewają się redukcji stóp do września. Issing odpowiedział: - W przeszłości rynki finansowe prawie zawsze trafnie przewidywały decyzje EBC. Po ukazaniu się tego wywiadu, kurs euro oczywiście spadł. W innym wywiadzie Issing tak przedstawił filozofię swojej działalności: - Największym wyzwaniem dla EBC jest budowanie i utrzymanie szerokiego poparcia dla polityki pieniężnej, której podstawowym celem jest zapewnienie stabilności euro. Staje się to tym ważniejsze, że w zbiorowej pamięci słabnie obraz wysokiej inflacji.Issinga zastąpi Niemiec

W skład 18-osobowej rady EBC, ustalającej politykę pieniężną, wchodzi 6 jego pracowników piastujących na co dzień kierownicze stanowiska w centrali we Frankfurcie i 12 prezesów banków centralnych, po jednym z każdego państwa członkowskiego strefy euro. Issing zazwyczaj rozpoczyna comiesięczne spotkania rady na temat ustalania stóp procentowych od przedstawienia prognoz gospodarczych dla tego regionu. Później odbywa się głosowanie.

Wydaje się, że najwięcej do powiedzenia w sprawie następcy Issinga będzie miał kanclerz Schroeder lub raczej nowy szef niemieckiego rządu, bo wrześniowe wybory przesądzą tam najprawdopodobniej o zmianie warty. Wprawdzie rząd każdego państwa ze strefy euro może mianować kandydata, ale blok największych krajów w ostatnich latach wyraźnie zacieśnił współpracę w kwestiach personalnych. Francja, Włochy i Hiszpania mają już zagwarantowaną reprezentację w kierowniczych gremiach EBC co najmniej do 2011 r. W tej sytuacji, miejsce zwolnione w maju przyszłego roku przez Issinga, też zapewne zajmie Niemiec.

Reklama
Reklama

Z tego samego uniwersytetu

Faworytem Schroedera na to stanowisko jest Peter Bofinger, jeden z sześciu doradców ekonomicznych kanclerza. Manifestując zasadniczą rozbieżność ze sposobem rozumowania Issinga i innych członków rady EBC, 50-letni Bofinger powiedział w niedawnym wywiadzie prasowym, że stopy procentowe powinny być wykorzystywane jako instrument sterowania polityką gospodarczą. Przypadek sprawił, że Bofinger jest profesorem polityki pieniężnej na uniwersytecie w Wuerzburgu. W tym bawarskim mieście w 1936 r. urodził się Issing, a na tamtejszym uniwersytecie doktoryzował się, pisząc pracę o europejskich walutach i międzynarodowym systemie monetarnym.

Schroeder i jego SPD pewnie nie będą już decydować o obsadzie stanowiska głównego ekonomisty EBC, ale sytuacja gospodarcza w Niemczech jest tak marna, że politykom chadeckim też zapewne spodoba się podejście Bofingera do tych spraw. Wyborcy, nie tylko w Niemczech chcą przyspieszenia wzrostu i zmniejszenia bezrobocia. Dowiedli tego Francuzi, odrzucając europejską konstytucję nie ze względu na wady tego dokumentu, ale w proteście wobec polityki rządu i w odruchu niezadowolenia z najwyższego od 5,5 roku bezrobocia. Ich decyzja była też wyrazem spadku zaufania do prezydenta Chiraca. Był on jednym z pierwszych europejskich polityków, którzy nie zawahali się przed wywieraniem presji na EBC, by obniżył stopy.

Również niektórzy inni przywódcy krajów ze strefy euro utrzymywali, że zadanie EBC jest proste: ciąć stopy i przestać się martwić o inflację w sytuacji, gdy pod względem tempa wzrostu gospodarczego Unia Europejska od 13 lat ustępuje Stanom Zjednoczonym.

- EBC musi się obudzić - wołał na początku maja w Katanii premier Włoch Silvio Berlusconi, którego czekają wybory w przyszłym roku. Politykę banku centralnego określił wtedy jako "zgubną", a w minionym tygodniu na konferencji w Rzymie powiedział, że euro to "katastrofa". Kilku innych włoskich polityków domagało się wycofania ich kraju ze strefy euro.

Trichet się nie poddaje

Reklama
Reklama

Europejskie rządy dowiodły już, że jakość pieniądza nie jest dla nich wartością najwyższą, przystając na rozluźnienie finansowych zasad przyjętych przy wprowadzaniu do obiegu wspólnej waluty. W marcu zgodziły się, by deficyty budżetowe mogły przekraczać próg 3% produktu krajowego brutto, gdy wzrost gospodarczy jest niemrawy. Przesądziły o tym naciski Francji i Niemiec, głównych architektów owych przepisów sprzed prawie 10 lat, które od trzech lat nie mogą zmieścić się w wymaganym limicie.

Otmar Issing zareagował na to natychmiast i na marcowym seminarium w Berlinie ostrzegał, że powiększanie deficytów budżetowych może doprowadzić do " pełzającej deprecjacji" pieniądza, co skończy się podniesieniem stóp procentowych. Również Bundesbank oświadczył, że nowe zasady zagrażają samej strukturze unii walutowej.

Nie brak ekonomistów i bankowców, którzy uważają, że odejście Issinga z EBC będzie dla banku stratą "intelektualnego drogowskazu" i utrudni pracę szefa banku Jean-Claude Tricheta. Mogą znaleźć się sposoby na zmianę stanowiska banku centralnego wobec najważniejszych kwestii polityki monetarnej. Sam Trichet na razie jednak się nie poddaje. Po 12 latach pracy na najwyższych stanowiskach bankowych będzie najbardziej doświadczonym członkiem rady EBC po przejściu Issinga na emeryturę. W niedawnej wypowiedzi w Brukseli ostrzegł, że przy tak drogiej ropie naftowej obniżenie stóp procentowych podgrzałoby oczekiwania inflacyjne, a to podważyłoby wiarygodność EBC wśród inwestorów.

Z najnowszych danych makroekonomicznych wynika, że tegoroczny spadek kursu euro w stosunku do dolara już ożywił europejski eksport i na II półrocze prognozy zapowiadają przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Fed nie zamierza zmieniać polityki i planuje dalsze stopniowe podnoszenie stóp. W tej sytuacji EBC nie będzie już musiał ich obniżać i nie będzie za to krytykowany. Issing może zatem spokojnie iść na emeryturę. Ale nie spieszy się. Na niedawnej kolacji z dziennikarzami powiedział, że ma ona wprawdzie "posmak pożegnania", ale dodał: - Wiadomości o moim odejściu z banku centralnego są przedwczesne. Mamy przed sobą jeszcze prawie rok pracy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama