Piątą kolejną sesję obroty spółkami z WIG20 nie przekraczają 400 mln zł. Od kiedy skończyła się publikacja wyników za II kwartał inwestorzy mają kłopoty z podejmowaniem decyzji. Wyniki finansowe nie były złe, szczególnie biorąc pod uwagę wysoką zeszłoroczną bazę, ale z drugiej strony i notowania od zeszłego roku znacznie wzrosły. Rezultaty gospodarki za pierwsze letnie miesiące są na razie poniżej oczekiwań - wczoraj GUS poinformował, że sprzedaż detaliczna wzrosła w lipcu o 5% (w odniesieniu do lipca 2004), gdy konsensus rynkowy wynosił 7,5%. Na razie trudno jest liczyć, żeby zyski przedsiębiorstw (dodając do tego wciąż notowanego wysoko względem euro złotego) w kolejnych kwartałach znacząco poprawiły się.
Mimo to chęć do sprzedaży akcji nie jest zbyt duża. Kupione już papiery inwestorzy raczej trzymają w portfelach. Jeśli o losach GPW zadecydować mają gracze zagraniczni, których aktywność w pierwszym półroczu 2005 roku była rekordowo wysoka, to być może warto zwrócić uwagę na zachowanie wykresu podstawowych indeksów (WIG, WIG20), po przeliczeniu ich wartości na waluty obce. Jeśli wziąć pod uwagę dolary, to i WIG, i WIG20 zatrzymały się dokładnie na poziomie lutowego szczytu. W uproszczeniu - dopiero po pół roku niektórym inwestorom udało się odrobić straty. Faktem, że indeksy dalej nie rosną, mogą być lekko zniecierpliwieni.
Dużo będzie zależeć tutaj od obligacji. Rentowność papierów 5- i 10-letnich wzrosła w lipcu o 40 punktów bazowych. Patrząc na wykresy z punktu widzenia analizy technicznej - zbudowane na nich zostały formacje odwróconej głowy z ramionami, które ostrzegają przed możliwością dalszego spadku kursów obligacji. Wybicie z nich w górę zapewne niekorzystnie odbije się na kursie złotego i tym samym rykoszetem uderzy w akcje.
Ewentaulny dalszy spadek notowań na GPW będzie kontynuacją korekty - analiza nastrojów nie wskazuje, żeby szczyt z początku sierpnia miał mieć wyjątkowo duże znaczenie.