Silna koncentracja akcji Emaksu w rękach głównego udziałowca - funduszu BBI Capital (pakiet dający 65% głosów) oraz w rękach kilkunastu inwestorów finansowych powoduje, że obrót nimi jest bardzo niski. Sporadycznie dochodzi do większej wymiany akcji, ale handel odbywa się wtedy w umówionych transakcjach.
Wprowadzenie dodatkowych papierów do obrotu nie poprawi tej sytuacji. Większa pula (0,5 mln sztuk) to akcje założycielskie należące do funduszu BBI Capital. Druga, to walory przyznawane w ramach programu opcji. Do tej pory na parkiecie można było handlować 2,17 mln walorów Emaksu. To oznacza, że po asymilacji liczba akcji przeznaczonych do obrotu powiększy się o jedną czwartą.
Teoretycznie powinno to przełożyć się na większy free-float. W przypadku Emaksu taki scenariusz nie wchodzi w grę. BBI Capital zobowiązał się bowiem kilka tygodni temu, że przez rok nie będzie zmniejszał zaangażowania w informatycznej spółce. Wprowadzenie pakietu 0,5 mln akcji serii A do obrotu było spowodowane potrzebą jego rynkowej wyceny (np. na potrzeby banku, w którym zaciąga się kredyt). Operacja miała związek z innymi projektami prowadzonymi przez inwestora.
W tej sytuacji tak naprawdę na rynek może trafić jedynie 56 tys. walorów serii E. Dostały się w ręce uprawnionych osób z kierownictwa Emaksu i spółek zależnych w połowie roku po cenie emisyjnej 52 zł. Nie można wykluczyć, że część właścicieli ulegnie pokusie realizacji zysku, który wynosi obecnie ok. 100%. Pakiety z łatwością zostaną "zdjęte" z rynku i ewentualne transakcje nie zachwieją kursem.