Za nami kolejna bezbarwna sesja, podczas której inwestorzy nie znajdowali impulsu do odważniejszych decyzji. Posiadacze akcji czekają na wyjaśnienie się, czy pogorszenie koniunktury na świecie przybierze trwalszy charakter, posiadacze gotówki widząc oznaki przesilenia i ostrzeżenia przed zmianą trendu na spadkowy nie spieszą się z jej wydawaniem. W tle mamy zbliżającą się ofertę PGNiG, która zaabsorbuje sporą część kapitałów. Do tego scenariusz zakładający znaczącą poprawę kondycji naszej gospodarki w II połowie roku jest wciąż niepewny.

W krótkim okresie najważniejszym z tych czynników jest kondycja zagranicznych parkietów. S&P 500 jest już o krok od potwierdzenia, że wzrostowa tendencja się odwróciła. Świadczyłoby o tym przełamanie 1217 pkt. Czy oznaczałoby to jednak mocniejszą wyprzedaż? Trudno powiedzieć. Z jednej strony obecna na tygodniowym MACD podwójna negatywna dywergencja przed tym przestrzega, z drugiej obserwowana od wielu miesięcy dość niska zmienność przeciwko temu przemawia. Jednocześnie zbliża się tradycyjnie najgorszy dla amerykańskich parkietów miesiąc - wrzesień. W dwóch poprzednich latach jego zła sława nie znalazła potwierdzenia w rzeczywistości. Inwestorzy zapewne spodziewają się, że i w tym roku nie będzie to zły czas dla posiadaczy akcji. Świadczy o tym na przykład wskaźnik optymizmu Investor?s Intelligence, pozostający blisko tegorocznego maksimum. Niekorzystny dla zwolenników wzrostu obrót zdarzeń jest w takich warunkach dość prawdopodobny.

Nie zanosi się więc na to, by w niedalekiej przyszłości warszawskie indeksy mogły iść mocniej w górę. Równocześnie niewykluczone że WIG20 czy WIG nie będą oddawać rzeczywistej sytuacji na rynku. PKN, KGHM, Pekao i BPH mają w nim 47-proc. udział. Notowania tych firm są w bardzo dużym stopniu zdeterminowane czynnikami zewnętrznymi. Dwóch pierwszych sytuacją na rynku ropy i miedzi, dwóch pozostałych wydarzeniami związanymi z połączeniem ich strategicznych właścicieli. Wymowne jest to, że pomimo niedawnych rekordów indeksu WIG połowa spółek jest w tym roku pod kreską, przeciętnie aż o 20%.