Analitycy twierdzą, że ceny surowców wiecznie piąć się w górę nie mogą. Na razie się zatrzymały. W konsekwencji nie mogą więc też rosnąć kursy spółek, które te surowce wydobywają - chociaż w tym roku to druga spośród grup firm wyróżnianych w europejskim indeksie S&P 600, jeśli chodzi o przeciętną zwyżkę kursów akcji.
Wczoraj inwestorzy mieli doskonałą okazję, by zrealizować zyski i papiery surowcowych spółek wyprzedać. Jedna z potęg branży, notowany w Londynie australijski koncern górniczy BHP Billiton, choć zarobił w pierwszym półroczu nawet dwa razy więcej niż przed rokiem, podwyższył wypłatę dywidendy zaledwie o 7,7%. To znacznie poniżej oczekiwań. Papiery spółki traciły wczoraj ponad 3%, najwięcej od siedmiu miesięcy. Przy okazji przeceniono też inne firmy z sektora, m.in. koncern Rio Tinto. Branżowy wskaźnik spadł o ok. 2,5%.
We Francji rynek żył spekulacjami o zmowie trzech operatorów telefonii komórkowej. Mimo że część obserwatorów i same firmy potraktowały oskarżenia jednej z gazet jako niepoważne, kursy France Telecomu (sieć Orange) i konglomeratu Bouygues (Bouygues Telecom) spadły po prawie 2%. W Wiedniu przeceniono papiery Telekomu Austria po publikacji słabych wyników za II kwartał.
Na przecenę akcji w Europie wpłynęły też kiepskie dane o zamówieniach w przemyśle amerykańskim. We Frankfurcie indeks DAX stracił 0,04%, w Londynie FT-SE 100 spadł o 0,47%, a paryski CAC--40 o 0,27%.
Za Atlantykiem pierwsze godziny sesji przyniosły delikatną zwyżkę notowań, bo po raporcie o zamówieniach w przemyśle pojawiły się optymistyczne dane na temat rynku nieruchomości. W notowaniach uwagę zwracały głównie mniejsze spółki, jak choćby Coach, sprzedająca wyroby ze skóry przeznaczone dla zamożnej klienteli, która podniosła prognozy finansowe. Jej akcje drożały o kilka procent. Sporo spadały za to papiery sieci restauracji, po tym jak jedna z nich - Applebee?s International - obcięła prognozy zysków.