W większości ofert na rynku pierwotnym występowały redukcje. Zatem kupno większej liczby walorów wiązało się z koniecznością zaciągnięcia dużego kredytu. To podnosiło koszty całej operacji i nie pozwalało z góry określić liczby akcji, jakie nabędziemy. W jednym przypadku było ich znacznie więcej, niż można było się spodziewać, innym razem stopa alokacji okazywała się śladowa i uczestnicy oferty pierwotnej mogli jedynie marzyć o tym, by przy debiucie firmy zwróciły się przynajmniej koszty kredytu. Niemniej te obliczenia pokazują, że rynek pierwotny jest atrakcyjnym miejscem do lokowania kapitału. Przypomnijmy dla porównania, że uwzględniający wypłacane dywidendy indeks WIG od początku grudnia 2003 r. zyskał przeszło połowę. Jednocześnie tylko cztery spółki giełdowe przyniosły w tym czasie większe zyski. Jeśli uwzględnimy redukcje zleceń, okaże się, że strategia, zakładająca zapisywanie się w każdej ofercie na akcje za 10 tys. zł, przyniosła ok. 60% zysku. Natomiast ta sama strategia - tylko uwzględniająca reinwestowanie zysków - dałaby zarobić niecałe 80%.
Bardzo dobre wyniki strategii inwestowania na rynku pierwotnym są pochodną nie tylko zysków osiąganych na debiucie, ale też sporej liczby przeprowadzonych transakcji. Stosujemy w tym wypadku dynamiczne, choć dość proste podejście - nabywamy papiery we wszystkich ofertach pierwotnych i pozbywamy się ich na zamknięciu pierwszych notowań giełdowych. Nie dokonujemy praktycznie żadnej selekcji. Wyniki takiej strategii okazały się lepsze niż podejście "kup i trzymaj". Krzywa kapitału strategii inwestowania w oferty pierwotne charakteryzuje się też dość ograniczonymi obsunięciami. Maksymalne wyniosło 7,1% przy ofercie Zetkamy. Jednak pomimo że od debiutu tej firmy na parkiecie pojawiło się kolejnych 13 firm, obsunięcia linii kapitału do dziś nie udało się odrobić. To wyraźnie pokazuje, że rynek pierwotny znacznie osłabł. Jednocześnie można podnieść zarzut, że nieco więcej niż półtora roku dla oceny jakości strategii to niezbyt długi czas. Dlatego zauważmy, że w całej historii debiutów (od 1994 r., bez uwzględniania BSK) na warszawskiej giełdzie maksymalne obsunięcie linii kapitału wyniosło 7,9%. Wystarczyło 7 kolejnych ofert pierwotnych, by tę stratę odrobić.
Przeciętnie 7,1% zysku
z debiutu
Od grudnia do końca lipca oferty pierwotne przeprowadziło 57 przedsiębiorstw. Licząc od ceny emisyjnej (bez uwzględniania ewentualnego dyskonta) do zamknięcia pierwszej sesji giełdowej akcji lub praw do akcji (jeśli takie wcześniej pojawiały się na giełdzie) dały one zarobić średnio 7,1%. To czterokrotnie mniej niż w przeszłości. Jednocześnie obserwujemy stopniowe obniżanie się stóp zwrotu na debiucie. Średnia z ostatnich 10 nieznacznie przekracza 1%. W połowie lutego było to przeszło 10%.