Obniżenie prognozy tegorocznego wzrostu gospodarczego przez MF z 3,7% do 3,3 - 3,5% wskazuje, iż perspektywy dalszej poprawy wyników finansowych nie są tak pomyślne, jakby mogło się to wydawać jeszcze niedawno. Zaprezentowane ostatnio przez GUS dane o rocznej dynamice produkcji przemysłowej potwierdzają zasadność obniżki prognozy. Publikowany przez portal bankier.pl na podstawie danych o rekomendacjach Wskaźnik Optymizmu Analityków znajduje się obecnie w pobliżu swego historycznego szczytu. To paradoksalnie może trochę niepokoić, gdyż stanowi pierwszy symptom stanu euforii.
Lekko niepokojące informacje zaczynają napływać z rynku amerykańskiego. Pojawiają się sygnały załamania dotychczasowej tendencji wzrostowej. Tamtejszy indeks szerokiego rynku spadł poniżej ważnego poziomu z marca 2005 roku, będącego niegdyś ważnym oporem. Inwestorzy lokujący kapitał na giełdzie nowojorskiej przypomnieli być może sobie o tak zwanej zasadzie barometru stycznia. Wedle tej prawidłowości, jeżeli w pierwszym miesiącu danego roku na Wall Street notujemy spadek (a tak było w styczniu 2005), również w okresie od II do XII indeks S&P 500 zniżkuje.
Trzeba też pamiętać, że wchodzimy w okres niebezpieczny dla posiadaczy akcji na WGPW. Na podstawie danych z lat 1991-2004 można oszacować, iż prawdopodobieństwo tego, iż WIG spadnie przynajmniej w jednym z 3 miesięcy (sierpień, wrzesień, październik) o minimum 7,1 %, wynosi ponad 70 %. A skoro sierpień zakończy się prawdopodobnie tylko małą zmianą naszego podstawowego indeksu, to można domniemywać, że w którymś z dwóch kolejnych miesięcy na giełdzie warszawskiej zagości,,niedźwiedź".
Gdyby do tego dodać zbliżanie się daty rozpoczęcia oferty PGNiG, wydaje się, że perspektywy polskiego rynku akcji, patrząc w perspektywie najbliższych kilku tygodni, pogorszyły się. Nie oznacza to, że w gronie notowanych na WGPW nie można znaleźć ciekawych okazji do kupna. Oznacza tylko tyle, że trudno ich szukać w tej chwili w gronie blue chipów.